Kolejna porcja wrażeń z turnusu drugiego obozów rekreacyjno-rehabilitacyjnych nad Zalewem Rybnickim:

„Cześć, mam na imię Wojtuś. Tak jakoś niechcący się stało, że ostatnio skończyłem już 5 lat. Jakiś czas temu pan doktor troszkę pomógł mojej prawej rączce i nóżce, bo były niegrzeczne i nie chciały mnie słuchać. Ważne jest jednak, że coraz lepiej się czuję, a pomagają mi w tym Panie ze Studia Rehabilitacyjnego Bio-Reh. Ale chciałem Wam przecież opowiedzieć o obozie zorganizowanym przez Fundację Iskierka w Stodołach koło Rybnika w miesiącu sierpniu br. Jednak zanim to zrobię powiem jak rozpoczęła się moja znajomość z Fundacją Iskierka. Gdy moi rodzice dowiedzieli się, że boli mnie nóżka i rączka moja mamusia, sam nie wiem jak i dlaczego, poznała ciocię Jolę (Panią Prezes Fundacji Iskierką), no i ta ciocia zaprosiła nas na obóz. Strasznie się ucieszyłem, gdy mama powiedziała, że pojedziemy na koniki. Tylko trochę żałowałem, że tata sam zostanie w domu. Czekałem na ten wyjazd, bo od czasu operacji nie byliśmy na wypoczynku. Nawet mamusia była tak zaaferowana, że pomyliła daty wyjazdu i zamiast w niedzielę to stawiliśmy się na umówionym miejscu spotkania w sobotę.Tata się śmiał, babcia się śmiała i dziadek również, a mnie wcale nie było do śmiechu!

Martwiłem się, że nic z tego nie będzie i całe wakacje spędzę w domu z psem Zefirem. Trochę płakałem, ale mama zapewniała mnie, że następnego dnia pojedziemy na pewno. Walizka nie została rozpakowana, więc była szansa na wyjazd. I wreszcie niedziela. Przyjechał nasz bus, zapakowaliśmy bagaże i siebie do środka. Było super, cały czas patrzyłem jak kierowca kieruje i czy jedzie „setką”. Poznałem też fajną dziewczynkę Kasię – okazało się później, że to moja współlokatorka w domku kempingowym, czyli jak ja to nazywałem „stodoły”. Ale najbardziej ciekawiło mnie jak będą wyglądać te koniki (nigdy ich z bliska nie widziałem). Okazało są takie miłe i ciepłe w dotyku, a zwłaszcza mój ulubiony Nostrzyk. Ale naj- naj- najbardziej podobała mi się jazda na Nostrzyku i kucyku Kasia w wodzie (do tej pory mam jeszcze katar:). Na tym obozie robiliśmy wiele ciekawych rzeczy, wiele się też nauczyłem: teraz wiem jak karmić i czyścić konika, dowiedziałem się, że pieski lubią paluszki i jogurt (ja wkładałem paluszki do jogurtu, a one zlizywały go). Fajowo też było przytulać się do ich ciepłego futerka. Nie brakowało mi dodatkowych atrakcji np.: pierwszego dnia było ognisko i pieczenie kiełbasek, a później pływałem po jeziorze motorówką, jeździłem bryczką, huśtałem się na huśtawkach, bawiłem się w piasku, grałem w piłkę itd. Byłem tak zajęty, że nawet nie chciałem słyszeć o mojej popołudniowej drzemce (przez tę okropną drzemkę ominęło mnie malowanie farbami na szkle i na folii), przeważnie wieczorami byłem już tak zmęczony, że oczy same się mi zamykały. Na pożegnanie Ciocie przygotowały kolację w „Restauracji Pod Chmurką”. Chciałem nawet za nią zapłacić, ale zapytały „czy będzie jakiś napiwek?” i się głośno śmiały.

Smutno było mi wyjeżdżać, tęsknię za Nostrzykiem, Kasią i Ciocią Mariolą. Cieszę się ze mogłem poznać też inne dzieci, takie jak ja i takie trochę większe. Może spotkamy się znów:)”

Z pozdrowieniami, Wojtuś Szyjka i Zuzanna Strycharska-Szyjka


Fundacja ISKIERKA serdecznie dziękuje wszystkim, którzy się przyczynili do organizacji tegorocznej edycji Akcji Lato. W szczególności sponsorom: Firmie UNILEVER POLSKA S.A. Zakładowi Produkcyjnemu w Katowicach, ING Bankowi Śląskiemu w Katowicach, KJK BOLIX Żywiec, KJK Zbrosławice, Ośrodkowi Jeździeckiemu INDEKS Rybnik, Ośrodkowi Szkoleniowo-Wypoczynkowemu STODOŁY Rybnik oraz osobom prywatnym za wsparcie naszej inicjatywy.

W imieniu dzieci i ich rodziców dziękujemy za wspaniałe wakacje!