Trzy dziewczyny z Centrum Pediatrii i Onkologii w Chorzowie: Jola Martynus (18 lat), Dominika Barteczko (17 lat) i Klaudia Kotala (17 lat) marzyły o tym, aby pobiegać boso po piasku na morskiej plaży i poznać uroki trójmiasta. Natomiast Paulina Szczotka (16 lat) i Julia Trzepizur (16 lat)-podopieczne zabrzańskiej Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii chciały bardzo powrócić do Dziwnówka, miasteczka nad polskim morzem, do którego jeździły jako kolonistki. Spędzić noc w tym samym pensjonacie, zjeść gofry, których smak pamięta się z beztroskich chwil dzieciństwa...

Tym samym zdecydowaliśmy, że na drugą wyprawę spełnionych marzeń dziewczyny pojadą razem:) W czwartkowy poranek 5 czerwca 2008 wyruszyły komfortowymi samochodami użyczonymi przez Dealera Toyoty CZAJKA-AUTO nad morze. Logistykę całej wyprawy wspierało krakowskie Biuro Podróży KRAKTURS. Przedstawiamy relacje dziewczyn oraz piękne zdjęcia z tej wyjątkowej wyprawy:

"Morza szum… Ptaków śpiew… Wszystko to w letnie dni przypomina mi… ? Niezapomnianą i pełną przygód wyprawę nad polskie morze! Wraz z Julką, Pauliną, Dominiką i Jolą wybrałyśmy się do Dziwnówka, który był marzeniem Julki i Pauliny oraz do Trójmiasta, który był marzeniem moim oraz Joli i Dominiki. Wszystko to dzięki Fundacji Iskierka, która zafundowała nam tą wspaniałą wycieczkę oraz Firmie Toyota Czajka-Auto, która zapewniła nam super auta z pełnym bakiem paliwa. Wszystko zaczęło się 5 czerwca przed salonem Toyoty Czajka-Auto w Chorzowie. Ja, Jola, Dominika i nasze mamy oraz Julka i Paulina spotkałyśmy się  z Mariolą Czernohorską i Jolą Czernicką z Fundacji i ruszyłyśmy w drogę. Po dotarciu do Dziwnówka czekała na nas pyszna kolacja, po której udaliśmy się na spacer po plaży. W piątek czekał już na nas Gdańsk, a wraz z nim ulica Mariacka, Złota Brama, Ratusz Głównego Miasta, Fontanna Neptuna, ulica Długa oraz przepiękna Bazylika Mariacka. Wieczorem udaliśmy się do Sopotu na pyszną rybkę,  gdzie podziwialiśmy piękny zachód słońca. Sobota był dla nas wielką niespodzianką bowiem Mariola i Jola zabrały nas w rejs katamaranem  na Hel. Byłyśmy mile zaskoczone. W drodze na Hel miałyśmy okazję zobaczyć Westerplatte. Na Helu udałyśmy się do fokarium. Potem zjadłyśmy obiad i poszłyśmy na plażę. Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy. I tak nadeszła niedziela- dzień naszego wyjazdu. Na sam koniec pozostał nam Sopot. Najpierw była Opera Leśna, a następnie sopockie molo. Po molo poszłyśmy ostatni raz pożegnać się z plażą i morzem. I tak nadszedł koniec naszej super wycieczki nad morze. Dzięki wielkie dla tych wszystkich, którzy przyczynili się do naszego wyjazdu. Było Super!"

Klaudia Kotala

"W piękny, czwartkowy poranek stawiliśmy się po Salonem Toyoty w Chorzowie .Właśnie tam zaczęła się nasza morska przygoda. Wsiadłyśmy do wypasionego czarnego auta i  ruszyłyśmy w szaloną podróż (z małymi przerwami na stacjach Orlen na hot-dogi za 100 pkt:) Podróż takimi samochodami i w takim towarzystwie minęła nam naprawdę szybko i już w godzinach późno popołudniowych przywitało nas morze w Dziwnówku. Chociaż świeciło słońce, jak to nad morzem, wiał wiatr i na plażę musieliśmy się cieplej ubrać. Po krótkim spacerze na plaży  postanowiłyśmy pójść zjeść przepyszne ryby. Następnego dnia poszłyśmy na gofry, pożegnałyśmy Dziwnówek i ruszyłyśmy w drogę do słonecznego Gdańska. Po kilkugodzinnej podróży (i po małych problemach z GPS-em
) dojechałyśmy do Gdańska - miasta które zrobiło na nas niesamowite wrażenie. Rozpakowałyśmy się w uroczym drewnianym domku, poszłyśmy zobaczyć jak wygląda nasza "nowa" plaża. Wieczorem Pan Piotr Sutt-dyrygent którego znamy z Iskierkowych koncertów, zabrał nas na najlepsze ryby tego pobytu czyli do sopockiego baru "Przystań" z którego balkonu mieliśmy przepiękny widok na morze, zachód słońca a w oddali widzieliśmy molo. Po kolacji Pan Piotr pokazał nam najciekawsze miejsca Gdańska nocą a jego syn opowiedział nam kilka ciekawych legend. Na sam koniec tego dnia poszliśmy na najlepsza kawę mrożoną na pomorzu do Ferber Cafe. Zmęczone wróciłyśmy do naszego domku i prawie od razu zasnęłyśmy. W sobotę  rano przed śniadaniem poszłyśmy na spacer plażą. Zamoczyłyśmy nogi w morzu. Dzień zapowiadał się bardzo atrakcyjnie. Zwiedzanie Gdańska zaczęłyśmy od 3 gałek sorbetu i chwili wolnego na kupienie pamiątek i sesję zdjęciową pod fontanną Neptuna. Potem krótkie spotkanie z przewodnikiem i zwiedzenie kościoła Mariackiego- prawdopodobnie największego kościoła cegielnianego na świecie zbudowanego na drewnianych balach. Dalej Pani Przewodnik pokazała nam najbardziej urokliwą ulicę Gdańska, czyli ulicę Mariacką. Najbardziej spodobały nam się przedproża i tzw. żygacze. A potem to, na co wszyscy czekaliśmy- rejs katamaranem na Hel. Było to wspaniale przeżycie. Rejs trwał 2 godziny i trochę wiało, ale my bawiłyśmy się świetnie! Zwiedzanie półwyspu zaczęliśmy od fokarium. Potem poszłyśmy na obiad. Oczywiście na rybkę. Po porządnej porcji, której prawie nikt nie dał rady zjeść, zrobiłyśmy sobie spacer na sam cypel. Zamoczyłyśmy nogi w morzu i poleżałyśmy na plaży która akurat w tym miejscu była brudna i zaśmiecona. O godz.20.10 mieliśmy rejs powrotny do Gdańska. Gdy płynęliśmy było widać wspaniały zachód słońca i chociaż rejs był długi, było bardzo śmiesznie i zrobiłyśmy show w stylu Ędwarda Ąckiego:) W Gdańsku przeszliśmy jeszcze ul. Długą i udaliśmy się do hotelu. Ten kto jeszcze miał siłę poszedł na chwilkę na plaże, ale w nocy piasek był strasznie zimny i nie było nic widać. Wiec poszłyśmy zjeść pieczywo czosnkowe i wróciłyśmy do hotelu.  I niestety, nadszedł ostatni dzień naszego pobytu nad morzem. Po tradycyjnym, krótkim spacerze przed śniadaniowym wyjechaliśmy do Opery Leśnej. Tam porobiłyśmy sobie szalone zdjęcia i niechcący włączyłyśmy alarm! Dalej udałyśmy się na sopockie Molo i pobliską plażę, a niektórym udało się nawet zaliczyć porządną kąpiel w morzu. Żal było z niego wychodzić ale niestety nadszedł moment pożegnania z morzem  i podróż powrotna do domu. Dziękujemy Toyocie i Fundacji „Iskierka” za najwspanialszy weekend naszego życia, w którym spełniły się nasze marzenia!"

Jola Martynus i Dominika Barteczko

"Dnia 5 czerwca br., spotkałyśmy się z Dominiką Barteczko, Jolą Martynus i Klaudią Kotalą z chorzowskiego oddziału, ich mamami oraz Jolą i Mariolą z Fundacji pod salonem Toyoty w Chorzowie. Ta wycieczka to kolejny wyjazd w ramach projektu Iskierki„Z Toyotą w świat”.
Jola wzięła nas do salonu, gdzie każda grupa z dziewczyn dostała auto. My, tj. Paulina, Julka, Klaudia, mama Klaudii i Jola Prezeska otrzymałyśmy Toyotę Corolle Verso a Jola i Dominika z mamami i Mariolą-Toyotę Land Cruisera. Spakowałyśmy się do aut i wyruszyłyśmy w podróż pełną wrażeń.  Po długiej jeździe, około godziny 19 dojechałyśmy do Dziwnówka - miejsca, które chciałyśmy odwiedzić. Po zakwaterowaniu, przebrałyśmy się i poszłyśmy na plaże. Jola zorganizowała konkurs w pluciu pestkami, który oczywiście wygrała: ). Po spacerze plażą przy zachodzie słońca, który był cudowny, poszłyśmy na pyszną rybkę do smażalni ryb. Po kolacji udałyśmy się do naszych pokoi, gdzie w napięciu oglądałyśmy finał  „You Can Dance”. Po oglądaniu umyłyśmy się i bardzo zmęczone poszłyśmy spać. 6 czerwca po zjedzeniu pysznego śniadania i pożegnaniu się z szefową ośrodka, w którym spałyśmy,  ruszyłyśmy do Gdańska- miejsca, które chciały odwiedzić dziewczyny z Chorzowa. Po kolejnej długiej podróży  w końcu dotarłyśmy do Gdańska. Jola i Dominika z mamami mieszkały w domku przy hotelu „Posejdon", a My z Klaudią, jej mamą i Jolą oraz Mariolą- w hotelu „Moris”. Po  zakwaterowaniu ruszyłyśmy na podbój Gdańska gdzie  znajomy naszej kochanej„Iskierki"  prof. Piotr Sutt  wraz z rodziną,  oprowadzał nas po Gdańsku i opowiedział nam trochę o nim. Około godziny 23 poszliśmy do najlepszej według  Nas kawiarni w Polsce „Cafe Ferber”, gdzie zachwyciła nas KAWA MROŻONA.  Polecamy!  Około 1 w nocy wróciłyśmy do hoteli i smacznie zasnęłyśmy . 7 czerwca  znowu wyruszyłyśmy do Gdańska gdzie super pani przewodnik Gabriela Kosicka opowiadała nam między innymi o kościele Mariackim i ulicy Mariackiej. Po tej lekcji  historii ruszyłyśmy do portu, gdzie czekał na nas katamaran, którym wypłynęłyśmy na Bałtyk. Po 2 godzinnej podróży dopłynęłyśmy na Hel. Zwiedziłyśmy tam fokarium. Po zwiedzaniu poszłyśmy na plażę na przylądku.Tam na plaży, przy cudownej aurze, opalałyśmy się i spacerowałyśmy brzegiem morza. Dotarłyśmy na sam cypel Helu : ) Później powoli wróciłyśmy  na katamaran i kolejne 2 godziny płynęłyśmy do Gdańska. Po dopłynięciu wróciłyśmy do hoteli. 8 czerwca z niechęcią wstałyśmy. Nikt nie lubi wyjeżdżać z tak pięknego miejsca. Spakowałyśmy się, umyłyśmy się i zeszłyśmy na śniadanie. Po pysznym śniadaniu zamieniłyśmy się autami i pojechałyśmy do Sopotu. Podzieliłyśmy się na grupy, z których jedna poszła na molo a druga na plażę. Morze było idealne do pływania z czego skorzystały Julia, Jola, Klaudia i mama Joli ;] Po kąpieli ruszyłyśmy w drogę powrotną... z czego nie byłyśmy zadowolone;-( Po długiej i pełnej wrażeń podróży związanej z meczem Polska - Niemcy, dojechałyśmy pod salonu Toyoty. Pożegnałyśmy się i wróciłyśmy do domów... 

Serdecznie dziękujemy 
za spełnienie naszych wymarzonych podróży
-panu Jerzemu Czajce za użyczenie nam super samochodów;)
- panu Mateuszowi Malokowi za serdeczne przywitanie w Toyocie
-pani Małgosi Rudowskiej-Bulka z „Krakturs” za logistyczne przygotowanie całego wyjazdu
-naszej Fundacji „Iskierka” za wybranie naszych projektów 

Paulina Szczotka i Julia Trzepizur z  zabrzańskiego oddziału :)


Specjalne podziękowania dla:

  • Pana Konrada Dyjas-Prezesa Całorocznego Ośrodka Rehabilitacyjno-Wypoczynkowego „Sedyko” w Dziwnówku za nieodpłatne udostępnienie pokoi dla uczestników wyprawy
  • Pani Heleny Chmielowiec-Dyrektor Kancelarii Prezydenta Miasta Gdańsk za przekazanie materiałów promocyjnych oraz albumów z dedykacją prezydenta miasta
  • Pani Loretty Neufeldt-Ziemba-Dyrektor Hotelu Orbis Posejdon w Gdańsku za nieodpłatne udostępnienie Chaty Kaszubskiej
  • Pana Włodzimierza Popiołka-Dyrektora Zarządu Transportu Miejskiego w Gdańsku za nieodpłatne umożliwienie uczestnikom rejsu katamaranem na Hel