Ostatni tegoroczny obóz w ramach AKCJI LATO miał miejsce w malowniczym Karpaczu. Pozytywnych wrażeń było co nie miara – zresztą poczytajcie sami…

„Naszym zdaniem wycieczka do Karpacza była bardzo udanym projektem, przemyślanym i zorganizowanym. Plan wycieczki był bardzo ciekawy, zwiedziliśmy dużo, choć było to tylko parę dni. Atmosfera wyjazdu była bardzo przyjemna. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania, byli bardzo mili i otwarci na wszystkie nasze sugestie i problemy. Zakwaterowanie mieliśmy bardzo wygodne, jedzonko smaczne, a i zaplecze rekreacyjne było super. Nasze dzieci, jak i my, bardzo mile spędzili tu czas. Oderwaliśmy się choć na chwilę od codziennych trosk i zmartwień. Życzymy Wam dużo zdrówka i dalszych sukcesów w waszej działalności. W przyszłości chcielibyśmy jeszcze uczestniczyć w takich projektach. Dziękujemy.”

Rodzina Drożdż

„Oskarowi najbardziej podobało się Western City

Edward Wyprecht

„Mnie i mojemu synowi podobały się wszystkie atrakcje, które były związane z obozem. Było nam bardzo miło spędzić czas z państwem, wypoczęliśmy relaksująco. Jednym słowem było super. Dziękujemy bardzo serdecznie.

Marcin i Lucyna Twardysko

„Wyjazd był pełen wrażeń,
Mnóstwo ciekawych zdarzeń.
Dobrze zorganizowany czas,
Choć krótki cieszył nas.
Iskierkowego szaleństwa skończył się czas
I my nie zapomnimy Was.

Dziękujemy Fundacji Iskierka za doskonale zorganizowany wyjazd w przepięknym Karpaczu, za ogrom atrakcji, moc wrażeń, coś dla ciała i ducha, a przede wszystkim za uśmiech naszych pociech, że mogły zapomnieć o tych chwilach, które musiały przeżyć w szpitalu. 
Dziękujemy

Kubuś, Kamila i Dagmara

Wyjazd do Karpacza był wspaniały. Warunki pobytu bardzo dobre, możliwość skorzystania z basenu, siłowni, sauny na pewno przyczyniły się do poprawy kondycji fizycznej i psychicznej. Super smaczne jedzenie, miła atmosfera, troska i opieka organizatorów. Zwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc, doznaliśmy wielu przyjemnych atrakcji. Dziękujemy z całego serca.

Natalia Garyga

„Było cudnie – żal, że się tak szybko skończyło. Żal gór, których już nie widać, żal pieśni biesiadnych, których już nie słychać. Będziemy tęsknić za Karpaczem, bo go długo nie zobaczymy. Na zawsze w sercu zostaną wspomnienia a na płytach zdjęcia z tej pięknej wyprawy. Z całego serca dziękujemy organizatorom i fundatorom.

Mikołaj i Lidia Sobonia 

„Pojechaliśmy w trójkę do Karpacza, prześlicznej miejscowości. Oglądaliśmy piękne wodospady i okolice. Byliśmy także w miasteczku Western City, gdzie byli prawdziwi kowboje, jeździli na koniach a nawet napadali na bank! Można było strzelać z łuku, strzelby, rzucać nożem oraz pływać indiańską łodzią. Mnóstwo atrakcji i niezapomnianych wrażeń. Byliśmy zachwyceni!!! Zwiedzaliśmy także Chatę Walońską i muszę przyznać, że dawno się tak nie śmialiśmy. Było naprawdę super!!! A na koniec wspinaliśmy się na górę Śnieżkę i stamtąd, to dopiero były widoki. Marcin nazbierał mnóstwo pięknych kamieni, a ja musiałam je dźwigać… Nie spodziewaliśmy się, że to będzie tak cudowny wyjazd, nie mogliśmy sobie nawet wymarzyć takiego wypoczynku i strasznie jesteśmy wdzięczni Fundacji Iskierka. Bardzo dziękujemy!

Artur, Marcin i Wioletta Kowynia 

„25 lipca wyruszyliśmy w kilkudniową wyprawę do Karpacza pod patronatem Fundacji Iskierka. Podróż przebiegła bardzo sprawnie i po kilki godzinach byliśmy już na miejscu. Wojtkowi nasz pensjonat się bardzo spodobał i stwierdził, że wygląda jak z bajki. Po rozpakowaniu zostaliśmy przywitani przez gospodarzy i zaproszeni na pyszny obiad. Po obiadku zwiedziliśmy z Wojtkiem nasz nowy domek i ku naszemu zdziwieniu okazało się, że prócz stołu do bilarda, tenisa stołowego, piłkarzyków i innych gier mamy do dyspozycji basen wraz z sauną i siłownią (szok!). Niestety basen piękny, ale Wojtas jak to Wojtas nie był zainteresowany pluskaniem w basenie. Natomiast bardzo spodobała mu się gra w tenisa stołowego, (choć bardziej grał z sufitem, niż z mamą). Następną atrakcją, jaką Wojtek był mile zaskoczony był tor saneczkowy w Karpaczu. Oj, co to był za zjazd! Oczywiście pod opieką pana Michała, bo mama troszkę spanikowała:) Duże wrażenie też zrobił na nas wyjazd do Western City. Wojtuś próbował swoich sił w rzucie włócznią, potem strzelał z łuku, ale i tak wszystkie te rewelacje przegrały z przejazdem kolejką. Ostatniego dnia naszego pobytu wyruszyliśmy na podbój Śnieżki. Tam w schronisku czekał na nas obiadek, ale żeby tam dotrzeć musieliśmy podjechać kolejką linową. Co to była za frajda dla Wojtasa, aż byłam mile zaskoczona, tak głośno śpiewał piosenki, że aż sarenka się zainteresowała i nam się pokazała. Jedzonko jak zwykle smaczne i urozmaicone. Nawet największy niedojadek znalazł by co nieco dla siebie. Ostatnia kolacja była wyjątkowa, gdyż odwiedził nas wiking z pieczonym prosiakiem (co to była za uczta…). Jeszcze raz chciałabym gorąco podziękować! Cioci Joli, cioci Marioli za wyjątkowe i niezapomniane chwile spędzone na obozie w Karpaczu.”

Wojtek Makowski z Mamą

„Pobyt z Fundacją Iskierka w Karpaczu będzie dla naszego dziecka i dla nas niezapomnianym przeżyciem. Atrakcje jakie przygotowała dla nas Iskierka oraz właściciele pensjonatu dostarczyły nam wiele radości, adrenaliny (wjazd wyciągiem na Kopę) oraz bolących troszeczkę nóg. Czas spędzony wspólnie z innymi rodzicami dzieci z chorobą nowotworową zaowocował wymianą spostrzeżeń, doświadczeń i porad jak jeszcze więcej pomóc odzyskać zdrowie naszym pociechom. Wspólnie stworzyliśmy przez te kilka jedna zgraną Rodzinę, której nie straszne żadne problemy (zwłaszcza zdrowotne). Będziemy tęsknić za innymi uczestnikami pobytu w Róży Wiatrów nadzieją na ponowne spotkanie. Dziękujemy bardzo Iskierce za serce, które zawsze nam okazuje (nie tylko w Karpaczu).

Natalia Misiura z Rodzicami

„Było super; zarówno pod względem organizacji, jak i przygotowanych atrakcji. Przeżyliśmy cudowne chwile podczas pieszych wędrówek, zwiedzania i wreszcie miałyśmy czas na relaks, a całonocnym rozmowom nie było końca. Dziękujemy Iskierko!

Gabriela i Karolina

„Ogólne wrażenie: super.” Przemek Zegadło

„Obóz bardzo nam się podobał. Był profesjonalnie zorganizowany. Atrakcje ciekawe, dopasowane do kondycji podopiecznych. Przesympatyczni organizatorzy potrafiący trafnie ocenić sytuację i elastycznie dopasować plan zajęć do niej. Bardzo podobał nam się ośrodek i siłownia, basen itd. 
Karpacz to malownicza miejscowość. Mam nadzieje, że pobyt na obozie przyczyni się do poprawy kondycji psychoruchowej Konrada. Bardzo dziękuję za możliwość uczestniczenia w obozie.” 

Konrad i Karina Kopczyńscy

„Każda górska wycieczka rozpoczyna się tak samo; planowanie podróży, pakowanie, ukradkowe spojrzenia i nieśmiałe uśmiechy do nowych towarzyszy podróży. 
Jednak wyjazdy z Iskierką nigdy nie są takie same, każdy jest wyjątkowy i niezapomniany. Tak było i tym razem… 

Wyruszyliśmy do tajemniczej, zielonej krainy w pochmurny, niedzielny poranek. 304  km dalej i dwie bajki później znaleźliśmy się w miejscu przeznaczenia, Karpaczu.
Zakwaterowanie w willi Róża Wiatrów, następnie obiad, spacer po okolicy i przejażdżka torem saneczkowym- to dopiero rozgrzewka przed mnogością atrakcji, które jeszcze na nas czekały. Wieczorny grill, śpiewanie przy gitarze i najbardziej wyczekiwane przez najmłodszych- pluskanie się w basenie w podziemiach pensjonatu. Po takim dniu, gdy tylko zamknie się oczy, dzwoni budzik.
Kocham naturę- pod tym hasłem przebiegał kolejny dzień wizyty w Karkonoszach. Koledzy z oddziału – Oskar i Kuba-  prowadzą autobus dzięki wyimaginowanym kierownicom i sprzeczają się, w którą stronę skręcić, by po chwili zgodnie zaparkować na parkingu przed Karkonoskim Parkiem Narodowym. Piękne widoki na Wodospad Kamieńczyka i Szklarki oraz całodzienne obcowanie z przyrodą wpływają pozytywnie na relacje między uczestnikami. Zawiązują się nowe znajomości pomiędzy nastoletnimi turystami, i od tej pory żartom, wygłupom i rozmowom nie było końca. 
Wizyta w Chacie Walońskiej była sprawdzianem dla prawdziwych mężczyzn, którzy zakuci w podwójne dyby musieli wykrzyczeć na cały głos, że kochają naturę. Łatwo nie było, bowiem przyjmowane były odpowiedzi powyżej 70 decybeli. Pieczę nad zadaniem sprawowały trzy straszne wiedźmy, które by zachować obiektywność w ocenie musiały wypić specjalnie przygotowaną odtrutkę. Pod koniec odwiedzin, po przejściu prób czterech żywiołów, hartujących ciało i duszę, każdy dostał Certificatum Walonensis i kamień wydobywany przez tamtejszych Walończyków. 
Po takich wrażeniach czekała na nas sauna, hydromasaże, basen z wodną kaskadą i gry zespołowe, które sprzyjały integracji. 
    Konie, kowboje, szeryf i Indianie- dziki zachód? Nie, to miasteczko Western City i kolejny dzień pełen wrażeń. Tu na każdego czekały prawdziwe wyzwania; aby zdobyć odznakę szeryfa należało rzucić nożami, włócznią i wspiąć się na pal męczarni, a udało się to tylko nielicznym. Kolejnym punktem do zaliczenia planu była ewangelicko- augsburska świątynia Wang, zbudowana na planie statku Wikingów, sprowadzona do Karpacza z Norwegii w XIX wieku.
    Na środę zostały zaplanowane i wcielone w życie najbardziej ekstremalne plany- zdobycie niedostępnej, jak jej bajkowa odpowiedniczka, góry Śnieżka. Szczyt znajdujący się na wysokości 1602 m.n.p.m. wywarł na nas niesamowite wrażenie. Większość grupy wspinała się w pocie czoła na sam wierzch. Wędrówka okazała się nie lada wyzwaniem, lecz nagroda- widok zapierający dech w piersiach- okazała się bezcenna. Wszyscy wrócili do schroniska zmęczeni, ale zadowoleni z siebie. Dla wielu podopiecznych Fundacji ta wspinaczka była możliwością do pokonania własnych słabości i ograniczeń, których w codziennym życiu nie mało. Myśleliśmy, że to już koniec atrakcji na ten dzień. Jednak Organizatorzy zawsze potrafią nas zaskoczyć; i tak było tym razem. Na ostatnim wspólnym biesiadowaniu gwoździem programu był pieczony prosiak wniesiony przez prawdziwego Wikinga! Śpiewom przy gitarze nie było końca, a hitem okazał się występ Wojtka, który zaśpiewał acapella piosenkę ,,Rzeki przepłynąłem, góry pokonałem, wielkim lasem szedłem, nocy nie przespałem…”. Po koncercie słuchacze przepowiedzieli mu karierę showmana. 
    ,,Szczęśliwej drogi już czas”- mimo, że trudno się rozstać, ostatni dzień upłynął na pakowaniu, kupowaniu pamiątek i wysyłaniu ostatnich pocztówek. Nowi znajomi nie mogli się rozstać. Wszyscy mamy nadzieję, że przyjaźnie tu zawarte przetrwają i że niedługo znów się spotkamy. 
Karpacz  okazał się cudownym miejscem na aktywny wypoczynek, a willa Róża Wiatrów sprzyjała relaksowi po pieszych wędrówkach i innych atrakcjach tego malowniczego regionu.  

Dziękujemy!
 

Gabriela Łoboz i Karolina Janeczko