3 września 2015 r. mali pacjenci oddziału Hematologii i Onkologii Dziecięcej w Zabrzu, za sprawą światowej sławy fotografa Tomka Sikory oraz jego przyjaciela Pinokia, stworzyli bajkę na bazie ich wspólnej niezwykłej przygody i przyjaźni. Artysta przywiózł swojego drewnianego towarzysza, z którym podróżuje od lat po świecie. Dzieci początkowo ze zdziwieniem patrzyły na ten duet i zastanawiały się jaka będzie ich rola w trakcie tego niezwykłego spotkania…

fot. Joanna Nowicka

Wprowadzeniem była opowieść Tomka, której towarzyszył pokaz jego zdjęć z podróży z Pinokiem:

„Bolonia, targi książki dziecięcej. Zgiełk, tysiące kolorowych książek. Trudno się skupić na czymkolwiek. Uciekam do Wenecji. Ten sam zgiełk na Placu Św Marka. Tym razem zamiast książek tysiące oszalałych turystów. Uciekam na koniec wyspy. Im dalej tym spokojniej. Prześcieradła, bielizna powiewają między kamienicami. Niebo prawdziwie niebieskie. Słońce, a w nim pojawia się kolorowa postać poruszającego się z największą trudnością starszego Pana. Sunie po wodę. Lewa ręka ciągnie dwukołowy wózek, prawa dźwiga niebieską konewkę. Powolnym ruchem uruchamia pompę. Rozgląda się. Cieszy go świat. Robię mu ukradkiem parę zdjęć. Przechodzę koło niego. Zgarbiony staruszek odchyla się gwałtownie w moim kierunku zatrzymując mnie słowami:

Fotografo! Vieni qui…      zdj 3

Wciąga na wózek ciężką, pełną wody konewkę. Nie pozwala mi pomóc. Idę za nim. On przodem, co chwile odwraca głowę sprawdzając czy idę. Idę pełen kłębiących się w głowie domysłów. Docieramy do końca małej uliczki. Uchyla drzwi do małego, mrocznego warsztatu. Przede mną wnętrze małej stolarni. Z półek po prawej stronie wystają kolorowe drewniane nogi. Starszy Pan wysuwa je po kolei parami, odkurza i przedstawia kolejne zamalowane kolorowo Pinokia. Już wiem, że jestem wybrańcem losu. Ostatnia osoba była tu co najmniej 3 miesiące temu. Sadza je pod półką. Karze mi wybrać jednego. Serce wali mi jak młot. Najchętniej zabrałbym wszystkie. Zamykam oczy, wskazuję przypadkowo. „Gepetto” przytula go, całuje i oddaje w moje ramiona. Nie chce pieniędzy. Po chwili na skrawku papieru mam napisać imię, nazwisko i kraj z którego pochodzę. Karteczkę całuje, przytula i kładzie w pustym miejscu po Pinokio. Wychodzę. Już wiem, że Pinokio nie dostał się w moje ręce przypadkowo. Wiem, że ma podróżować ze mną. Zabieram go wszędzie – do kawiarni, nad morze, na łąki i urodziny dzieci…”

Po tym wstępie dzieci zostały poproszone o narysowanie nowych miejsc, które odwiedzi Pinokio. Efekty zachwyciły wszystkich. Na kartkach papieru Pinokio odpoczywa nad morzem, relaksuje się na łące, gra w piłkę, a nawet podróżuje w głąb ziemi. Kiedy prace naszych młodych artystów były gotowe, zaczęła się tworzyć bajka. Wyznaczanie nowych planów podróżniczych stało się celem nadrzędnych spotkania. Tomek i dzieci grały już w jednej „drużynie Pinokia”. Bajka, która powstała składała się z układanki: zdjęcie, rysunek, zdjęcie, rysunek…

Nie był to jednak koniec niespodzianek dla naszych podopiecznych. Dzięki wsparciu firmy SOR-DREW S.A., która „wystrugała” drewniane figurki, dzieci dostały szansę na stworzenie i „oswojenie” swojego Pinokia. Nie ma dwóch takich samych postaci.  Zachwycają pomysłowością i barwą. Każdy nowo powstały drewniany bohater bajki autorstwa Carlo Collodi ma swojego przyjaciela. Tomek umówił się z dziećmi, że odtąd w każdą podróż będą zabierały swojego Pinokia i dokumentowały to na zdjęciach. Julce tak się spodobał pomysł, że od razu kazała mamie usunąć zbędne zdjęcia z pamięci telefonu, żeby nie zabrakło miejsca na upamiętnianie wspólnych wypraw. Spotkanie było tak owocne dla wszystkich tworzących je uczestników, że zwieńczeniem akcji są plany wydawnicze i wystawiennicze wspólnej pracy Tomka Sikory i podopiecznych ISKIERKI. Reasumując można napisać, że wczoraj ZAISKRZYŁO!

http://www.tvzabrze.eu/aktualnosci/aktualnosci/wydarzenia-,1,1,15849

http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/6564180,podopieczni-fundacji-iskierka-pisza-bajke-o-pinokiu,id,t.html

http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35063,18704155,fundacja-iskierska-pinokio-rozbawil-maluchy-do-lez.html

IMG_4208

Tomasz Sikora, urodzony w Warszawie polski fotograf, twórca teatralnych i filmowych plakatów, ilustracji książkowych, realizator prac dla europejskich i amerykańskich agencji reklamowych wędruje z aparatem po świecie od ponad 30 lat.

Dzięki fotografii mogłem dużo podróżować, a tylko podróże dają szanse skonfrontowania się z inną kulturą. Zależy mi na tym, aby nie być ignorantem, lecz chcę wciąż pozostać sobą. Mogę niewiele czytać o miejscu do którego jadę, tylko usiąść w kawiarni na starym mieście i godzinami patrzeć na ludzi. Zdobywam w ten sposób ogromną wiedzę.

W wieku 20 lat jako stypendysta Kodaka poznawał tajniki fotografii i stamtąd przywiózł do Polski kilka tysięcy pełnych barw slajdów, które otworzyły mu drogę do kariery reporterskiej. Po powrocie do Polski przez 10 lat pracował jako fotoreporter dla tygodnika ilustrowanego Perspektywy. W tym czasie współpracował także z czołowymi polskimi grafikami tworząc plakaty teatralne i filmowe oraz zdjęcia do kalendarzy LOT i FSO stawiając pierwsze kroki na polu fotografii reklamowej. W tym okresie powstał również jeden z jego najbardziej rozpoznawalnych projektów „Alicja w krainie Czarów” – cykl czarno-białych fotografii kolorowanych aerografem.

„Alicja w krainie czarów” stanowiła odreagowanie od tego, co nas wtedy męczyło. A była to nie tylko sytuacja polityczna, lecz też to, co się przez tę sytuację stało z wieloma artystami. Ogarnęła ich niemoc. Raz w miesiącu w niedzielę z Marcinem Mroszczakiem i przyjaciółmi organizowałem sesję fotograficzną. Proces powstawania prac – pomysł, scenariusz, casting, poszukiwanie lokalizacji, szycie i pożyczanie kostiumów w teatrach, zdjęcia, wywoływanie filmów, wybór fotografii, wreszcie wykonanie wielkich odbitek i malowanie ich aerografem – wyzwalał w nas energię dotychczas nieznaną. Doświadczenie tego ogromnego przedsięwzięcia było bezcenne.

Z początkiem stanu wojennego wyjechał do Australii dzięki czemu jego kariera nabrała międzynarodowego wymiaru. Giorgio Armani, Yohji Yamamoto, czy Prada to te nazwiska, z którymi współpracuje w świecie mody. Kilkadziesiąt wystawy jego prac można było oglądać w Europie, Azji, USA i Australii. Zdobywca niezliczonych nagród na całym świecie. Sikora jest prawdziwym rekordzistą, jeżeli chodzi o liczbę wystaw: 55 ekspozycji indywidualnych oraz uczestnictwo w licznych pokazach grupowych.

Autor jest twórcą międzynarodowych kampanii reklamowych dla Hoteli Sheraton, Intercontynental, Singapore Airlines, Reebok. Wraz z Andrzejem Świetlikiem powołał do życia Galerię Bezdomną promującą w wielu krajach fotografię niezależną. W 2009 roku, nakładem wydawnictwa ZNAK ukazał się album „Tomek Sikora światłoczuły” zawierający kilkaset zdjęć oraz wiele anegdot. W 2013 odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla polskiej kultury, za osiągnięcia w pracy artystycznej i twórczej. Rozwój mediów społecznościowych oraz postępująca technologizacja zarówno życia codziennego, jak i sztuki wpłynęły także na twórczość Sikory. Zaczął tworzyć animacje fotograficzne: kilkuminutowe filmy będące kompilacjami zdjęć artysty, tekstów literackich oraz muzyki. Jak sam mówi, fotografia jest dla niego nieustannym poszukiwaniem, w którym nie ma granic, pod warunkiem, że fotograf sam ich sobie nie wyznacza.

Jestem człowiekiem nastawionym optymistycznie i pewnie takie patrzenie na świat nie pozwala mi epatować ciemną stroną życia. Kiedyś na wystawie pewien młody fotograf powiedział mi: „Cieszę się, gdy oglądam te zdjęcia, bo twoja fotografia jest taka radosna”. Pomyślałem: ”Boże, jak fajnie”. Nigdy nie mówiłem o tym głośno, ale zawsze marzyłem, by ona była tak postrzegana. Żeby robić coś takiego, co będzie ludzi cieszyć.