Archiwa kategorii: toyota

Oto garść wrażeń z tatrzańskiej wyprawy naszej podopiecznej Karoliny:

„W środę 12.09.2018r. wyjechałam z koleżanką Zuzią i Panią Anetą z Fundacji ISKIERKA do Zakopanego, dzięki projektowi ,,Z Toyotą w świat”.  Pierwszy dzień spędziliśmy na Gubałówce przechodząc różnorodne tory przeszkód w parku linowym, a następnie zjechaliśmy kolejką do miasta na pyszny obiad w góralskim stylu. Po pełnym dniu wrażeń pojechaliśmy zakwaterować się do naszego hotelu.

Kolejny dzień był równie ciekawy jak poprzedni. Z samego rana wybraliśmy się nad Morskie Oko, niestety z braku czasu musieliśmy skorzystać z dobroci miejscowych koni, które zabrały nas do celu wyprawy. Na miejscu nadszedł czas na małą sesję zdjęciową z udziałem pięknych krajobrazów.

Kiedy już nacieszyliśmy wzrok tamtejszą przyrodą, ruszyliśmy dalej. Następnym punktem podróży był Kasprowy Wierch, który również zapierał dech w piersiach. Po ekscytującym dniu wróciliśmy do pokoi, aby przygotować się na trzeci dzień pełen niespodzianek.

W piątek postanowiliśmy się zrelaksować na miejscowych termach „Bania”. Wyszaleliśmy się za wszystkie czasy na różnych zjeżdżalniach i innych atrakcjach. Odprężone, pojechaliśmy na pyszny obiad w tradycyjnej karczmie tuż obok basenu. Po skończonym posiłku pojechaliśmy do hotelu, aby chwilę odpocząć i zebrać siły. Późnym popołudniem Pani Aneta zabrała nas do escape room, gdzie wcieliliśmy się w Sherlocka i podążając za zagadkami, odkryliśmy tajemnicę królewskich klejnotów. Po udanych poszukiwaniach przyszła pora na mały spacer po Krupówkach i coś ciepłego na rozgrzanie. W ostatni dzień naszej pięknej, zakopiańskiej przygody pojechaliśmy jeszcze raz powygrzewać się w źródlanych wodach, ale tym razem na termach Chochołowskich. Następnie zjedliśmy szybki obiad i ruszyliśmy w drogę powrotną.

Na pewno nigdy nie zapomnę tego wspaniałego wyjazdu i tych wszystkich wymyślnych atrakcji, które Pani Aneta dla nas przygotowała. Bawiłam się wspaniale i jestem bardzo wdzięczna za trud włożony w przygotowania.”

Karolina

21 22

Partner Projektu:

czajka

Podziękowania za gościnność:

logo2Kasprowy          termychcholowskie

Kolejna wyprawa spełniające podróżnicze marzenia naszych podopiecznych za nami. W poszukiwaniu złotej polskiej jesieni wybraliśmy się z 6-letnią Kingą i jej rodziną w Tatry. To  historia którą opowie sama bohaterka:

„Cześć jestem Kinga. Mam 6 lat i pochodzę z Tworkowa. Przez ostatni rok w moim życiu wiele przeszłam i wiele się zmieniło. Wcale o to nie prosiłam. Los tak rozdał karty i trafiło na mnie. W lutym zakończyłam leczenie szpitalne i rozpoczęłam terapię w domu. Teraz zbieram siły i wracam powoli do normalnego życia a raczej nowego życia. W moim odzyskiwaniu sił, zdrowia i radości pomogła mi niedawno Pani Aneta Klimek-Jędryka z Fundacji ISKIERKA. Otóż ja i moja rodzinka wraz z Panią Anetą, wyruszyliśmy w trasę z TOYOTĄ do Zakopanego w poszukiwaniu polskiej złotej jesieni. Hmm…No tak, jesieni…ale czy aby na pewno:) i czy zakończyło się ono sukcesem?

W pierwszy dzień naszej podróży, poszukiwania rozpoczęliśmy od Gubałówki. Sprawa okazała się nie prosta. Jesień jest bardzo kapryśną damą i nie dała się tak łatwo zaskoczyć. Niezrażeni poszliśmy więc do najstarszej karczmy w Zakopanym, zregenerować siły a następnie naładowaliśmy nasze baterie w hotelowym basenie. Pełni nowych sił, postanowiliśmy poświęcić następne dni wycieczki na niepoddawanie i rozpoczęcie poszukiwań ze zdwojoną siłą. Stwierdziliśmy, że zaczniemy od najbardziej znanego deptaku w Zakopanym a mianowicie od Krupówek. Tak więc najpierw zajrzeliśmy do CIUCIU małej faktorii w której na oczach gości wyrabia się przepyszne cukierki i lizaki. Jesieni tu nie było, ale za to spróbowaliśmy przepysznych cuksów jakich świat nie widział. Z buzią pełną słodkości przenieśliśmy się do Papugarnii gdzie od razu oblazły nas kolorowe ptaszyska. Moja siostra chodziła z kamienną twarzą z Arą na ramieniu, tacie papużki próbowały zjeść sznurówki, mama o mało co nie pozbyła się kolczyków a Pani Aneta przeżywała koszmar jak z filmu „Ptaki” Hitchcocka;).

Wszystko na nic. Oprócz coraz to bardziej nachalnych papużek, hałasu i sztucznego słońca naszej zguby nie odnaleźliśmy. Poszliśmy więc odwiedzić dom do góry nogami. Dziwne doświadczenie….Co prawda jesieni tam nie było, ale za to odnieśliśmy mały sukces-albowiem wraz z szalejącym „błędnikiem”uzyskaliśmy odpowiedź dlaczego w domku tym nie można przebywać dłużej niż 5 minut. Po papużkach przyszedł czas na wielkie akwarium. Tutaj oprócz rybek i raków nie spotkaliśmy tego co szukaliśmy.

W trakcie naszej „wyczerpującej” misji przyszedł czas na odpoczynek w Termach Bania, gdzie dzięki uprzejmości Parku ogrzewaliśmy nasze ciała w wodach termalnych i gdzie testowaliśmy ekstremalne ślizgawki. To był czad!! Znowu pełni wigoru i sił witalnych rozpoczęliśmy naszą misję poszukiwania polskiej złotej jesieni na nowo. Tym razem zaczęliśmy jej szukać w historii i kulturze zakopiańskiej zaczynając od Muzeum Tatrzańskiego. Znaleźliśmy tam ząb mamuta, kości niedźwiedzia, starą chałupę, skamieliny i mnóstwo wspaniałych okazów fauny i flory oraz rękodzieła, ale nie jesień.

Ta mała przebiegła pora roku bawiła się z nami w ciuciu-babkę. W żaden sposób nie potrafiliśmy jej spotkać. Tak więc Pani Aneta postanowiła nas podszkolić i wysłać na szkolenie dla przyszłych detektywów…Zostaliśmy więc zamknięci w escape roomie „Let Me Out” gdzie dostaliśmy godzinę na to by poszukać wskazówek a następnie znaleźć odpowiedzi na przygotowane zagadki i zadania które umożliwiły by nam wyjście z zamkniętego pomieszczenia. I co? I udało się! W grupie siła. Byliśmy boscy, tylko szachy trochę nas rozłożyły…:)To było to. Nasze umysły się rozjaśniły i już wiedzieliśmy gdzie szukać jesieni-Kasprowy Wierch-tam ją znajdziemy. Tak więc w drogę. Na poziomie 1987m n.p.m. będzie na nas czekać jesień. Pełni napięcia i oczekiwania wjechaliśmy kolejką na Kasprowy. A tu niespodzianka!!! Spotkaliśmy tu kogoś, lecz nie naszą jesień, ale jej siostrę zimę. Zima była wspaniała-dumna i niebezpieczna. Jej śnieżny płaszcz sięgał nam do kolan a wietrzny oddech mroził nasze nosy. Byliśmy tak zachwyceni, że zapomnieliśmy o celu naszej misji. Szybko jednak się zreflektowaliśmy, pożegnaliśmy zimę i ruszyliśmy tropem jesieni.

W końcu nasz wysiłek został nagrodzony. Znaleźliśmy ją! Znaleźliśmy Polską Złotą Jesień! W drodze nad Morskie Oko. Nie tak od razu, bo najpierw ukrywała się za mgiełką porannej mgły i parującymi dolinkami ,lasami i potokami. Ale w końcu przestała się z nami droczyć i pokazała nam całe swoje piękno. Towarzyszyła nam przez całą drogę do Morskiego Oka i z powrotem. Ścigaliśmy się z nią jadąc konno, a w drodze powrotnej Kinga stanęła z nią w szranki, goniąc się z jesienią na hulajnodze…To były wspaniałe 4 dni pełne przygód. Z Zakopanym i Polską Złotą Jesienią pożegnaliśmy się stojąc na szczycie Wielkiej Krokwi.

Tak skończyła się nasza jesienna podróż do serca Tatr. Z sentymentem posłaliśmy buziaka „śpiącemu rycerzowi” i ruszyliśmy Toyotą w drogę powrotną.

Dziękujemy Pani Aneto. To był zaszczyt poznać tak nietuzinkową osobę jak Pani. Bije od Pani takie ciepło i serdeczność, że aż miło było przebywać w Pani towarzystwie. Dziękujemy Całej Fundacji ISKIERKA, Toyocie, sponsorom i wszystkim tym dzięki którym nasza podróż była możliwa”.

Kinga Pietrasz wraz z siostrą,mamą i tatą.

Partner projektu:
czajka

Podziękowania dla:

DW KASPROWY w Murzasichlu za gościnność, Termie Bania za zaproszenie na wodne szaleństwo i najlepszemu escape room’owi w ZakopanemLet Me Out! za niezapomniane wrażenia podczas wyjazdu Kingi.

logo2Kasprowy     Terma_Bania_logo_14     let-me-out-logo

Gdy wszyscy wraz z nadejściem września planowali rozpoczęcie roku szkolnego, nasza cała rodzina postanowiła rozpocząć ten miesiąc od krótkich wagarów. Dzięki Fundacji ISKIERKA Zuzia wraz z całą rodziną zamiast do szkoły udała się, dzięki Toyota Czajka-Auto, na upragniony wypoczynek w górach. Od 2 do 5 września pod wspaniałą opieką Pani Marioli udaliśmy się do Ustronia. Po przyjeździe zostaliśmy zakwaterowani w Spa & Wellness Hotelu Diament, gdzie przywitała nas piękna słoneczna pogoda. Niestety długo to nie trwało i chyba za sobą przyciągnęliśmy burzę. Postanowiliśmy zapoznać się z hotelem i jego mnóstwem atrakcji, których naprawdę nie brakuje. Basen i SPA, duży plac zabaw dla najmłodszych, tor tubingowy, ścianki do wspinania oraz mini golf.

W poniedziałek po śniadaniu postanowiliśmy wyjechać koleją linową na górę Czantorię, by podziwiać piękne widoki gór. Niestety po przyjeździe i udaniu się pod kasy biletowe spotkała nas niemiła niespodzianka – kolej nieczynna z powodu awarii. Dla nas taki problem to nie problem. Następuje więc szybka zmiana planów, pakujemy całą naszą gromadkę do samochodu i obieramy kierunek na Równicę. Po chwili znajdujemy się na górze, skąd rozpościerają się piękne widoku. Wspaniała zabawa na torze saneczkowym nie miała końca. Po powrocie do hotelu czekała na nas niesamowicie wspaniała informacja. Szef kuchni Hotelu Diament, Jakub Szlembarski, postanowił zarezerwować swój prywatny czas dla Zuzi i jej rodzeństwa, Agatki i Wojtusia, na wspólne warsztaty kuchenne pod jego okiem. Blask w oku i uśmiech na twarzy Zuzi na ową wiadomość to chwila niezapomniana.

We wtorek od samego rana moc atrakcji nie maleje. Po śniadaniu wycieczka ciuchcią po Ustroniu wraz z przewodnikiem. Po powrocie mamy jeszcze trochę czasu i korzystamy z toru tubingowego, który znajduje się na terenie Hotelu Diament. O godzinie 13:00 szykuje się mega atrakcja dla Zuzi wspólne warsztaty z szefem kuchni. Podczas tej kulinarnej przygody przygotowane zostały dwa desery, które z przyjemnością zjedliśmy. W tym miejscu pragniemy podziękować z całego serca szefowi kuchni za poświęcony czas i moc atrakcji jakie towarzyszyły w hotelowej kuchni. Uśmiech i radość Zuzi nie miał końca.

Środowy poranek przywitał nas piękną pogodą i jakże ciężko się pożegnać z wszystkimi przyjemnościami. Żegnamy się z Hotelem Diament w Ustroniu. To nie znaczy, że nasza przygoda dobiega końca. Kierujemy się w stronę Brennej, gdzie czeka nasz zwiedzanie Chlebowej Chaty. Przedstawiono nam jak od ziarenka zboża powstaje chleb, który trafia na nasz stół oraz degustacja wypiekanych podpłomyków. Po zakończonym zwiedzaniu nadal nie mamy chęci wracać do domu. Postanowiliśmy jeszcze zahaczyć o Wisłę i wykorzystać pogodę do samego końca.

fot.Archiwum Fundacji ISKIERKA

Z całego serca pragniemy podziękować Fundacji ISKIERKA za zorganizowanie tak wspaniałego wyjazdu i mnóstwa atrakcji.
Dziękujemy Zuzia z rodzicami i rodzeństwem Agatką i Wojtusiem.

Partner projektu:
czajka

Wsparcie:

Pod koniec sierpnia ISKIERKA spełniła marzenie 5-letniej Hani o wyjeździe nad Morze Bałtyckie. Skoro świt, zapakowani do samochodu z salonu Toyoty Czajka – Auto wyruszyliśmy wraz z opiekunem z ramienia fundacji do Sopotu. Na miejscu przywitała nas pochmurna pogoda, która jednak nie pokrzyżowała naszych planów spotkania z morzem. Po zostawieniu bagaży w apartamencie Sun&Snow, wyruszyliśmy na spacer nad molo. Było bieganie po piasku, moczenie stóp w wodzie, zbieranie muszelek, a także glonów. Kolejne dni były bardzo słoneczne, co wykorzystywaliśmy od rana do wieczora. Hani wymarzony rejs statkiem na Hel, spotkanie z fokami, przeplatane bieganiem po plaży. Kolejny punkt wyjazdu, Akwarium Gdyńskie, zaskoczył nas różnorodnością kolorowego świata podmorskiego. Były znane błazenki „Nemo” i wielobarwne ukwiały, rozgwiazdy, a nawet anakonda. Później spacer wzdłuż portu i podziwianie masztowców. W drodze do Sopotu odwiedziliśmy Centrum Nauki Experyment w Gdyni.

Ogrom doświadczeń połączonych z zabawą to było zdecydowanie coś, co przypadło do gustu Hani, nam również. Pozostały czas wypełniony piękną pogodą postanowiliśmy przeznaczyć na odwiedzenie niedalekiej plaży na Wyspie Sobieszewskiej, wieczorny spacer po Monciaku, gdzie Hania również znalazła coś dla siebie 😊

fot.Archiwum Fundacji ISKIERKA

Intensywne dni minęły zdecydowanie zbyt szybko. Sopot pożegnaliśmy już z chmurami. Dzięki temu odrobinę mniej żałowaliśmy końca wyprawy.
Dziękujemy Fundacji ISKIERKA i naszej pani Joli za czas pełen atrakcji, zwiedzania i świetnej zabawy!

pozdrawiam
Karolina Szymborska
Partner projektu:
czajka
Wsparcie:

Pod koniec sierpnia Bartek wraz z mamą w towarzystwie naszej fundacyjnej koleżanki, Izy, wyruszyli „z Toyotą w świat” do miejscowości Dobra. Zachęcamy do przeczytania relacji z tej wyprawy:

„Nasza przygoda zaczęła się 27 sierpnia, kiedy to przyjechaliśmy do skansenu taboru kolejowego w Chabówce. Mieliśmy okazję zwiedzić jedną z najciekawszych kolekcji eksponatów związanych z historią kolejnictwa. Mimo lekkiego deszczu spacerowaliśmy między torami, przyglądając się wycofanym z ruchu parowozom, lokomotywom elektrycznym jak i spalinowym.

Z Chabówki dotarliśmy do miejscowości Dobrej, gdzie w „Dobrej Chacie” wypoczywaliśmy przez najbliższe 3 dni. Główną atrakcją tamtejszego gospodarstwa agroturystycznego były domowe kozy. Bartkowi bardzo przypadły do gustu te jakże przyjazne zwierzątka, czego dowodem było pomaganie gospodarzowi przy codziennej opiece kóz, tj, poranne dojenie, karmienie oraz sprzątanie ich miejsca odpoczynku. Oprócz kóz były także króliki, kury, psy i koty, którym Bartek poświęcał dużo czasu i opiekował się nimi bardzo czule.  Wyjątkową atrakcją okazało się też wspólne z gospodynią przyrządzanie sera koziego, który Bartek wziął ze sobą do domu. Spacerowaliśmy po okolicy oraz rozgrywaliśmy mistrzostwa piłki nożnej nad rzeką. Oczywiście Bartek pokonał w zaciętej walce wszystkich przeciwników.

W trzecim dniu pobytu w górach, ruszyliśmy do Parku Rozrywki Rabkolandia, gdzie korzystaliśmy przez cały dzień z licznych atrakcji takich jak: karuzele, wodne pontony, huśtawki i place zabawach. Bartek przemierzał autem Kredkowy Las i jeździł na Formule 1 jak prawdziwy rajdowiec😊 W trakcie zwiedzania parku, braliśmy udział w przedstawieniu w studio pacynek, w którym to rolę drugoplanową grał sam Bartek jako „książę”. Po przedstawieniu odnajdywaliśmy swoje nowe oblicza w Gabinecie Luster. Fantastycznie zniekształcone odbicia i dziesiątki złudzeń optycznych sprawiły na naszych twarzach uśmiech.

Po przyjeździe zostaliśmy zaproszeni przez gospodarzy na iście swojskie ognisko organizowane w pobliżu kwatery. Rozpoczęło się od nauki tresury wyjątkowo przyjaznego psa wraz z innymi dziećmi i gospodarzem. W miłej atmosferze wraz z pozostałymi gośćmi spędziliśmy późne popołudnie, aż do wieczora delektując się pyszną kiełbasą i swojskimi przekąskami😊 Było to pierwsze w życiu Bartka prawdziwe ognisko.

W ostatni dzień pobytu w miejscowości Dobrej spędziliśmy czas wśród zwierząt domowych a później wyruszyliśmy do Wieliczki, „Solillandii” na spotkanie z „Soliludkiem”😊 Wraz z przewodnikiem odkrywaliśmy baśniowe tajemnice wielickich podziemi. Podczas podróży spotkaliśmy tajemniczego Skarbnika, rozwiązywaliśmy zagadki oraz podśpiewywaliśmy wraz ze skrzatem, Soliludkiem.

for.Archiwum Fundacji ISKIERKA

Po przygodzie z przepiękną podziemną krainą rozpoczęliśmy poszukiwania wawelskiego smoka. Smocza jama była pusta jednak wychodząc z niej odkryliśmy naszego smoka ziejącego ogniem😊 Po spacerze wzdłuż Wisły, naładowani pozytywnymi emocjami, nowymi doświadczeniami, wróciliśmy do domu.

Korzystając z okazji chciałam ogromnie podziękować Toyota Czajka, Fundacji Iskierka za możliwość odpoczynku i naładowanie energii po szpitalnych perypetiach. Dziękuję z całego serca Pani Izie za poświęcony czas, zaangażowanie i uśmiech😊

Szczególne podziękowania za wyjątkową gościnność przekazujemy gospodarzom Dobrej Chaty Pani Karolinie i Bartkowi 

Joanna i Bartek Poloczek

Partner wyjazdu:
LOGO_Czajka-Auto

Paulinka i Martyna poznały się w trakcie leczenia w zabrzańskim szpitalu, razem przechodząc przez kolejne etapy leczenia. 12 maja dzięki Fundacji ISKIERKA wyjechały z rodzinami do Trójmiasta, gdzie wymienicie spędziły 4 dni, zapominając o wszelkich troskach i zmartwieniach. Do dotarciu do Sopotu i zakwaterowaniu w komfortowych apartamentach Sun & Snow (dziękujemy za przyjęcie na specjalnych warunkach!), pierwszym celem była plaża i oczywiście rybka w nadmorskim barze. Po sowitym posiłku dziewczyny nabrały sił na wieczorny spacer po plaży i sopockim molo. Zbieraniu muszelek nie było końca!


Drugiego dnia dziewczyny zwiedziły starówkę Gdańska, a także w licznych gablotach podziwiały wyroby z bursztynu. Wielką frajdę przeżyły podziwiając panoramę miasta z koła widokowego Amber Sky. Nie zapomniały oczywiście o Muzeum Figur Woskowych, gdzie każdy z uczestników wyprawy znalazł coś dla siebie. Na koniec dnia, po sowitej dawce emocji, odprężenie i relaks znalazły w Aqua Park Sopot. Ogromnie dziękujemy za bezpłatny wstęp dla wszystkich uczestników wycieczki!


Trzeciego dnia wcześnie wstaliśmy, aby o 9:00 być w Gdyni i kupić bilety na rejs na Hel. Gdy bilety były już zakupione mieliśmy godzinę czasu do wypłynięcia, więc obserwowaliśmy statki płynące w oddali, które wydawały się, że stoją w miejscu. Statek (katamaran) w godzinę dopłynął na miejsce. Na Helu w porcie wsiedliśmy do melexa, aby szybciej dotrzeć do plaży, bo czasu było niewiele. Taka przejażdżka dla wszystkich była wielką frajdą! Plaża była przepiękna, spędziliśmy na niej tylko chwilę ponieważ czekała nas jeszcze wizyta w fokarium. Foki zrobiły na nas wielkie wrażenie, zobaczyliśmy ich trening wraz z karmieniem i byliśmy zaskoczeni że to takie duże i piękne zwierzęta. Po powrocie do Gdyni zwiedziliśmy Akwarium Gdyńskie, gdzie mogliśmy zobaczyć wiele wspaniałych gatunków ryb, aligatora i anakondę. Bardzo dziękujemy za możliwość bezpłatnego zwiedzania. Po tej atrakcji zjedliśmy pyszne gofry i pojechaliśmy na drugi koniec miasta do „kociej kawiarni”, gdzie można się napić pysznej kawy w towarzystwie kotów, pobawić się z nimi, pogłaskać… było tam bardzo wesoło.


Czwartego dnia po spakowaniu się (z żalem) wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do Centrum Nauki Eksperyment, gdzie w formie zabawy mogliśmy przeprowadzać doświadczenia i eksperymentować np: poczuć jak to jest przeżyć trzęsienie ziemi, zobaczyć jak będziemy się starzeć, spróbować podnieść samochód czy nawet odciąć sobie głowę i położyć na talerzu…
Po naukowym szaleństwie pojechaliśmy do tawerny przy plaży, aby przed wyjazdem zjeść pyszny obiad. Następnie pożegnaliśmy się z morzem i zadowoleni wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu.

Dziękujemy Pani Izie i Panu Danielowi, naszym opiekunom, przewodnikom i kierowcom – bez Was ten wyjazd nie byłby taki sam!
Paulina, Julia, Ania, Marek oraz Martyna, Patrycja, Ilona i Andrzej

Partner projektu:
czajka

22 maja 2018 rozpoczęliśmy swoją przygodę z Toyota Czajka i Fundacją ISKIERKA. W godzinach rannych Pani Iza (super luzacka opiekunka) zabrała nas w niezapomnianą wycieczkę po województwie dolnośląskim. Kierunek Wrocław – pierwszy punkt na naszej mapie. Nie obyło się bez małych problemów – dwugodzinny korek na autostradzie A4, ale jak każdy wie, wszystko co się kiepsko zaczyna, wspaniale się kończy i tak było w przypadku naszej rodziny.

Hydropolis – pierwsze miejsce do którego dotarliśmy. Jest to centrum wiedzy, przepiękna i fascynująca wystawa poświęcona wodzie. Dziękujemy za możliwość bezpłatnego zwiedzania i prezenty! Zoo Wrocław i Oceanarium – kolejny punkt na naszej drodze. Oceanarium zrobiło na nas ogromne wrażenia. Poczuliśmy klimat gorącej Afryki i poznaliśmy jej niezwykłych mieszkańców. Po zakończonym zwiedzaniu udaliśmy się na przepyszny obiad.

Po krótki odpoczynku udaliśmy się w kierunku Jugowic. Pierwszy nocleg zaplanowany mieliśmy w Pałacu Jugowice. Hotel bardzo kameralny i przyjazny z różnymi atrakcjami, na jednej z „ceremonii” mój tata poznał boskie działanie miodu. Dziękujemy za bezpłatne ugoszczenie naszej rodziny.

Dnia następnego po obfitym i pysznym śniadaniu udaliśmy się do Włodarza, gdzie zwiedziliśmy największe i najbardziej rozbudowane podziemia kompleksu Riese. Następnie pojechaliśmy do Jedlinki podziwiając replikę samolotu „Czerwonego Barona” oraz replikę „Pancernego Wagonu” Adolfa Hitlera. Po południu zjedliśmy obiad równie pyszny co śniadanie i udaliśmy się do Osówki czyli drugiego podziemnego miasta. Cały kompleks zrobił na nas ogromne i niezapomniane wrażenie, szczególnie, że mieliśmy mieliśmy możliwość indywidualnego zwiedzania z przewodnikiem i bez żadnych kosztów. Po wyczerpującym dniu odpoczynek i relaks znaleźliśmy w Hotelu Aqua Zdrój w Wałbrzychu. Hotel posiadał aquapark i pierwszy raz od roku, czyli od zachorowania wróciłem do tego co uwielbiam czyli pływania. Dziękujemy za przyjęcie nas w tym fantastycznym miejscu na bardzo preferencyjnych warunkach!

Trzeci dzień był poświęcony zamkom. Zamek Książ przytłoczył nas swoim ogromem, przepięknymi tarasami i ogromnymi stajniami. Cudowne miejsce w którym czas leniwie upływa. Zamek Czocha to kolejne miejsce, które zwiedzaliśmy. Choć zupełnie inny, ale równie ciekawy i dziękujemy za możliwość bezpłatnego zwiedzania go z przewodnikiem! Popołudniu pojechaliśmy do ostatniego Pałacu, Pałacu w Wojanowie, pałac z XII wieku okazał się kompleksem hotelowo – konferencyjnym, w którym mieliśmy niebywałą okazję nocować. Tu również jesteśmy wdzięczni za możliwość pobytu ze specjalnymi rabatami.

Czwarty ostatni dzień naszej wycieczki rozpoczęliśmy od urozmaiconego śniadania, pełni siły i energii udaliśmy się w Góry Stołowe do Strzelińca Wielkiego. Takiego cudu natury chyba nie trzeba nikomu rekomendować. Cudowne widoki, przeróżne formy skalne przypominające ludzi i zwierzęta są nie do opisania. Trzeba samemu zobaczyć to przecudne miejsce. Ale żeby nie było tak łatwo Pani Iza zabrała nas w góry szlakiem górskim, a nie trasą turystyczną. Mimo naszej konsternacji dzielnie sobie poradziliśmy i dotarliśmy na szczyt i z powrotem. Zmęczeni górskim wspinaczkami pojechaliśmy do Kudowy Zdroju zobaczyć Kaplicę Czaszek – jedyny taki zbytek w Polsce. W godzinach wieczornych udaliśmy się w drogę powrotną do domu. Dzięki Pani Izie czuliśmy się wyjątkowo i spędziliśmy rodzinnie cudowne i niezapomniane chwile.

Było wSPAniale :-)

Dziękujemy Łukasz, Mariusz i Bożena

Partner projektu:

Wsparcie:

 

 

 

To jest historia przyjaźni dwóch niesamowitych chłopaków, która zrodziła się na oddziale onkologii dziecięcej na Śląsku. Na pierwszy rzut oka, wszytko ich różni….ale to tylko pozorne. Łączą ich doświadczenia wspólnego pokoju podczas leczenia, kolejnych bloków chemii…dzielenia naprawdę ważnych i trudnych chwil. Rodziny wspierały się i na wzajem dodawały siły na kolejny czas.

DSC_1673

Więc kiedy pojawiła się możliwość spełnienia marzeń Wojtka i Kamila w ramach projektu „Z Toyotą w Świat”– wszyscy byli zgodni co do tego, jak chcą się nacieszyć wspólnymi chwilami. Jak to nastolatkowie, wymyślili baseny, spa, zabawę i relaks od wszystkiego. Coś, na co nie było dotychczas okoliczności. I tak, 18 września 2017 r. dzięki partnerowi projektu: Dealerowi Toyoty, Czajka Auto Sp z o.o. pojechaliśmy 2 komfortowymi samochodami do Bukowiny Tatrzańskiej.

DSC_1662

Korzystaliśmy z gościnności, uroków i możliwości Pensjonatu Stasinda. Pogoda…choć jesienno-mglista i deszczowa, nie przeszkadzała nam w korzystaniu z basenu czy sali gier. I o to chodziło! Chłopcy kursowali na basen kilka razy dziennie niestrudzenie…Pyszne góralskie jedzenie i pełen relaks.

DSC_1661

Wisienką na torcie był pobyt następnego dnia w Terma Bania w Białce Tatrzańskiej. Wojtek dostał iskierkowo-zieloną maskę do nurkowania a Kamil zaliczył pierwszy w życiu profesjonalny masaż. Radość i wrażenia bezcenne!

IMG-20170919-WA0029   IMG-20170920-WA0017

Udało się również, robiąc slalom gigant pomiędzy chmurami ostatniego dnia, odwiedzić Zakopane. Były oscypki, Muzeum Tatrzańskie i zawroty głowy w Krzywym Domku.

DSC_1741

Jednak najważniejsze podczas tego wyjazdu było spotkanie. Radość bycia razem i nacieszenia się urokami życia po miesiącach trudów choroby. To ładowanie baterii i pozytywnego myślenia na kolejne etapy. Jedno jest piękne. Że w takich okolicznościach rodzą się tak bezcenne przyjaźnie.

DSC_1715

Dziękuję Wojtek i Kamil, że wymyśliliście ta przygodę a rodzinom chłopaków za super czas i radość!

Dziękuję Jerzemu Czajce i Mateuszowi Malokowi, że od tylu lat możemy liczyć na Wasze wsparcie i razem dawać radość podopiecznym ISKIERKI!

Opiekunka Iskierkowa  wyjazdu – Aneta KJ

 

Partner projektu:

czajka

Od 11 do 14 sierpnia dzięki Fundacji ISKIERKA wraz z mamą i przecudowną opiekunką naszej wycieczki- Mariolą udałyśmy się do Trójmiasta. Po przyjeździe i zakwaterowaniu w przepięknym apartamencie w Sopocie udałyśmy się na obiad z widokiem na morze, gdzie zjadłyśmy pyszną rybkę. Najedzone odpoczywałyśmy na plaży po długiej podróży. Wieczorem spacerowałyśmy po Monciaku i poszłyśmy na molo zobaczyć zachód słońca.
Fundacja_IskierkaIMG_4571

Następnego dnia pojechałyśmy do Gdańska. Tam meleksem zwiedziłyśmy kawałek miasta z bardzo sympatycznym przewodnikiem. Następnie udałyśmy się na AmberSky zobaczyć miasto z góry, które wyglądało bardzo ładnie.
Fundacja_IskierkaIMG_4635

Trzeciego dnia naszej wycieczki popłynęłyśmy na Hel. Tam wybrałyśmy się do Fokarium, a później zobaczyć plażę na cyplu. Po powrocie z Helu, wieczorem poszłyśmy do Muzeum Figur Woskowych i spędziłyśmy miły wieczór na Monciaku.
Fundacja_IskierkaIMG_4841

Ostatniego dnia przed wyjazdem udałyśmy się na molo w Gdyni pożegnać się z pięknym polskim morzem i nabrać sił na długą podróż do domu.
Fundacja_IskierkaIMG_4893
Bardzo dziękujemy Fundacji Iskierka za zorganizowanie tego wyjazdu, dealerowi Toyota Auto-Czajka, dzięki któremu ta podróż mogła się odbyć i naszej kochanej, cierpliwej Marioli, bez której ten wyjazd nie byłby tak kapitalny.

Ewelina podróżowała dzięki wsparciu partnera projektu „Z Toyotą w świat” czyli firmy Czajka-Auto Sp. z o.o.
czajka

7 sierpnia dzięki Fundacji ISKIERKA i Toyocie Czajka-Auto Dominik wyruszył w podróż swoich marzeń. Już pierwszego dnia zwiedziliśmy Zoo w Opolu. Radość Dominika była ogromna na widok swoich ulubionych zwierzątek. Do gustu przypadły mu wyjątkowo małpki oraz ogromny goryl, który ciągle wracał podczas podróży hasłem „Na Gorila”.
Po wieczornym przyjeździe i zakwaterowaniu w Agroturystyce Cicha Woda, przyszedł czas, aby przywitać się ze wszystkimi jej mieszkańcami, a było kogo odwiedzać…lamy, kozy, świnki, króliki, kury, kotki, LiLi- sympatyczną suczkę zawsze gotową na głaskanie, oraz upragnione konie i osiołka Pedro.
Fundacja_IskierkaDSC_0885
W drugi dzień korzystając z pięknej pogody wybraliśmy się do Wrocławia, gdzie zwiedziliśmy Zoo oraz Afrykarium stając oko w oko z morskimi istotami. Po wyczerpującym zwiedzaniu niezmierzonych ścieżek i istot znajdujących się na terenie zoo poszliśmy na słynne wrocławskie fontanny, gdzie zmoczyliśmy zmęczone nogi. Całą wyprawę zakończyliśmy przepysznymi lodami!
Fundacja_IskierkaDSC_1326
Po powrocie na nasz mały koniec świata Dominik, jak przystało na porządnego gospodarza, zrobił obchód zwierzątek i wszystkie solidnie nakarmił marchewkami. Trzeciego dnia wyruszyliśmy do Karłowa, gdzie zwiedziliśmy niewielki Park Dinozaurów
i mogliśmy uzbroić się w porcję kolejnych zwierzakowych pamiątek. Wszystko piękne kolorowe aż trudno było się zdecydować. Ostatniego dnia naszej eskapady ciężko było się pożegnać z nowymi przyjaciółmi i wyruszyć do domku. Dominik całą drogę wołał „Na koń” i „Gorila”. W drodze powrotnej czekał na nas duuuużo większy Park Dinozaurów w Krasiejowie. Pogoda była bezlitosna, żar lał się z nieba, ale i tak zdolaliśmy odwiedzić wszystkie prehistoryczne potwory. Dominik zaopatrzył się w nowe Dinusie do kolekcji. Po tak wyczerpującej wyprawie obraliśmy kierunek DOM.
Fundacja_IskierkaDSC_1088

Jeszcze raz bardzo dziękujemy Fundacji ISKIERKA za zorganizowanie nietuzinkowego wyjazdu, Toyocie Czajka-Auto, z którą zajechaliśmy wszędzie tam, gdzie czekały na nas zwierzaki te dzikie i te oswojone również. Chcieliśmy podziękować także Agroturystyce Cicha Woda za ciepłe przyjęcie domową atmosferę i kawałek końca świata, gdzie czas chociaż przez chwilę zwolnił…

Dominik wraz z rodziną podróżował dzięki wsparciu partnera projektu „Z Toyotą w świat” czyli firmy Czajka-Auto Sp. z o.o.LOGO_Czajka-Auto