OGROMNE SŁOŃCE NA NIEBIE, CHMURKI JAK LENIWE BARANKI,
POGODA TAK ŚLICZNA, ŻE LEPSZA TRAFIĆ SIĘ NIE MOGŁA
KIEŁBASKI, ŻE PALCE LIZAĆ, SZASZŁYKI JESZCZE LEPSZE,
NIE MÓWIĄC JUŻ O KASZANCE
I WSZYSTKO POD GOŁYM NIEBEM, BO TAK ZAWSZE LEPIEJ SMAKUJE
I W DOBOROWYM TOWARZYSTWIE, BO TAK ZAWSZE PRZYJEMNIEJ
KOLOROWO, PYSZNIE, WESOŁO, AŻ DO PIĘKNEGO ZACHODU SŁOŃCA…

Dzień niby zwyczajny, a jednak coś niezwykłego wisiało w powietrzu. A konkretniej, to nie wisiało, tylko czekało w Kozłowie – malowniczym miejscu nieopodal Gliwic, na małych pacjentów zabrzańskiej Kliniki. Na terenie restauracji „Platan” czekał ogromny grill, stoły zastawione smakołykami, ścianka wspinaczkowa, dmuchana zjeżdżalnia, bryczka konna. Ale przede wszystkim czekał pan Maciej Kuroń wraz ze swoją żoną, żeby spędzić z dzieciakami ten słoneczny dzień na wspólnym gotowaniu pod gołym niebem.
Dzień zapowiadał się bardzo ciekawie. I do takich tez należał. Atrakcji było tak wiele, że nikt nawet nie zdążył pomyśleć o nudzie. A ci, którzy nie mieli już siły żeby się objadać, zjeżdżać, albo wspinać się i wspinać, mogli siąść w cieniu pod drzewami, aby ze śpiewem na ustach „namalować swoje wrażenia”.

Ot, piknikowanie!