Podopieczni trzech śląskich dziecięcych oddziałów onkologicznych: Kliniki Pediatrii Hematologii i Onkologii Dziecięcej w Zabrzu, Górnośląskiego Centrum Zdrowia i Matki w Katowicach oraz Centrum Pediatrii i Onkologii im. dr E. Hankego w Chorzowie i ich rodziny, wyruszyli 18 czerwca 2006 roku na pierwszy obóz w ramach AKCJI LATO. A wszystko to w pięknych Rzędkowicach na Jurze krakowsko-częstochowskiej, gdzie w swoim domu pod samymi skałkami gościła nas Fundacja „Domin”

Pogoda dopisała nam aż nadto, żar lał sie z nieba, momentami nie do zniesienia. Ale prawdziwym koniarzom i wspinaczom skałkowym nic nie może stanąć na przeszkodzie w realizowaniu swoich pasji. Głównymi atrakcjami obozów jest bowiem hipoterapia i skałkoterapia pod opieką wykwalifikowanych instruktorów. Dni spędzaliśmy zgodnie z upodobaniami – część jeżdżąc konno, a część wspinając się po pięknych, jurajskich skałkach.

Ale nie tylko samą wspinaczką człowiek żyje, więc nasi kochani instruktorzy zadbali o to, aby uatrakcyjnić nam te zmagania i zainteresować nawet najbardziej opornych. A tacy także w naszym gronie byli… Atrakcji, więc nam nie brakowało…Wspinaliśmy się na „Wysoką”, która jak sama nazwa wskazuje jest naprawdę wysoka, by na szczycie przeprawić sie przez szeroką szczelinę i zjeżdżać w dół „u boku” Michała. Przeprawialiśmy się po moście linowym, huśtaliśmy się na huśtawkach zwieszonych ze skał, podchodziliśmy na linie. Jednak niezaprzeczalnie największą skałkową atrakcją, na którą nawet Wojtuś dał sie namówić, była „tyrolka”, czyli zjazd na linie.

Między końmi a skałkami czekały na nas jeszcze inne atrakcje: pomalowanie ściany domu, w którym mieszkaliśmy, kalambury, gry w piłkę i różne inne, no i oczywiście gra w, „piłkarzyki”, które przypadły również do gustu mamom. Naprawdę niezłą mogłyby stanowić drużynę, może na kolejne Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej…Nie mogło też zabraknąć wypadu nad wodę, wiec z rozkoszą oddaliśmy się temu szaleństwu. Ale jak wiadomo, wszystko, co dobre, szybko sie kończy, więc niestety… i ten czas bajkowy dobiegł końca – wzruszającego – z pięknymi kwiatami, z tortem „Iskierkowym” i z przedstawieniem teatralnym na zakończenie. A wszystko to z inicjatywy zachwyconych wyjazdem dzieciaków i rodziców. Pozostało miejsce na kilka łez, którym za ciasno już było w oku i na nadzieję, że spotkanie takie jak to, choć sie kończy, to jednak trwa nadal… W sercu, w pamięci, we wspomnieniach, w ciepłej myśli o chwilach rodzących przyjaźń…