DELFINY, MEDUZY, KROKODYLE…

Z całą pewnością można stwierdzić, że Fundacja „Iskierka”, jest już stałym bywalcem w Domu Spełnionych Marzeń w Zalesiu Górnym k/Warszawy. Tym razem swoje wakacyjne marzenia pojechali zrealizować kolejni mali pacjenci zabrzańskiej Kliniki Pediatrii Hematologii i Onkologii Dziecięcej wraz ze swoimi mamami. Cóż to był za tydzień! Żar lał sie z nieba przez cały tydzień, więc nie zdziwi nikogo, że główną i uwielbianą przez wszystkich atrakcją, były kąpiele w basenie. Pływały w nim delfiny, meduzy, krokodyle i oczywiście kółka, które pomagały w zdobywaniu pływackich umiejętności. Problemem było tylko wyciągnięcie kogokolwiek z basenu, bo dzieci, jak to dzieci, najchętniej siedziałyby w wodzie od rana do nocy. Jednak od czasu do czasu wychodziliśmy z basenu, aby skorzystać z innych atrakcji.

Drugiego dnia naszego pobytu wybraliśmy sie na wycieczkę rowerowa połączoną z ogniskiem i pieczeniem kiełbasek. Zresztą tak nam się nad jeziorem spodobało, że czasami wieczorem „wyskakiwaliśmy” tam na lody. Jako że wśród obozowiczów nie brakowało prawdziwych fanów piłki nożnej, mundialowa atmosfera zdominowała wieczory w Zalesiu. Zakłady sportowe o pyszne słodkości podsycały dodatkowo sportowe emocje. Odwiedzaliśmy również zaprzyjaźnioną stadninę, żeby skorzystać z uroków jazdy konnej pod okiem wykwalifikowanych instruktorów. Wspólnie wzięliśmy udział także w wielkim plenerze malarskim, no i oczywiście wybraliśmy sie do Warszawy.

Jednak tym razem ze względu na upały zmieniliśmy nieco plan wycieczki i pojechaliśmy do Łazienek Królewskich. A tam: rejs gondolą, zwiedzanie parku rowerami, spacery. Piątkowe śniadanie zjedliśmy na trawie wspólnie z gospodarzami domu, czyli z Małgosią i Tomkiem Osuchami z Fundacji Spełnionych Marzeń. W wakacyjnych nastrojach uczyliśmy się także tańczyć salsę i poddaliśmy się zupełnej metamorfozie. Pod okiem wizażystki Tatiany zmieniliśmy się nie do poznania – dziewczyny piękne makijaże, a chłopaki eleganckie fryzury – a wszystko to, by przygotować się na wieczorną dyskotekę.

Tydzień naszej zabawy w Domu Spełnionych Marzeń był cudny, nie zdziwi więc nikogo, że zakończył się jednym, wielkim, płaczem. Płakali wszyscy – zachwyceni, ze mogli to przeżyć, smutni, że czas ten tak szybko minął. Wszystkim, dzięki którym mogliśmy przeżyć prawdziwą wakacyjną przygodę baaardzo dziękujemy i wierzymy, że jeszcze kiedyś będziemy mogli przyjechać tam znowu.