Partnerzy Projektu:



             krakturs1.jpg


 

Listopad tego roku był wyjątkowo ciepły, więc postanowiliśmy w dniach 11-14 listopada 2009 zrealizować pomysł Mateusza na pierwsze w jego życiu spotkaniu z "Wielką Wodą". W ramach projektu "Z Toyotą w Świat" wyruszyliśmy więc na podbój trójmiasta. Mateuszowi towarzyszyli rodzice oraz dwie siostry. Poniżej relacja oraz galeria nadmorskich zdjęć:

"Gdy dowiedziałem się będziemy jechać nad morze, ogromnie się ucieszyłem. Droga była długa i trochę męcząca, ale wytrzymałem bo chciałem zobaczy tak dużo wody w jednym miejscu. Gdy dojechaliśmy na miejsce było już ciemno i trochę byłem zły że będę musiał czekać aż do rana żeby zobaczy nasz Bałtyk. Oczywiście nie spałem zbyt dobrze z powodu tego czekania.  Rano gdy zjedliśmy super mega smaczne śniadanie, poszliśmy nad to morze i mnie zatkało, nie było widać drugiego brzegu choć nie było mgły, fale były wyższe ode mnie, a przez ten szum to nie słyszałem nawet siebie. Hałaśliwa jest ta woda. To było naprawdę super uczucie widzieć to wszystko pierwszy raz. 

Następną atrakcją naszej wycieczki było oceanarium w Gdańsku. Widziałem tam wiele różnych gatunków ryb, a najładniejsze gatunki to są chyba z raf koralowych. Widziałem tam bohaterów z filmu "Gdzie jest  Nemo"! Była tam także olbrzymia Anakonda która miała ponad 10 metrów. Niestety nie mogłem zrobi zbyt dużo zdjęć bo lampa błyskowa szkodzi rybom. Podobno jaka ośmiornica niewytrzymała tych błysków. Obok oceanarium by statek który nazywa się „Dar Pomorza” ponieważ został zbudowany za pieniądze zebrane od zwykłych ludzi mieszkających nad morzem. Na pokładzie statku widziałem wiele ciekawych rzeczy np.: kotwica która ważyła kilka ton, kajuty które były bardzo ciasne, ogromny silnik statku. Jak dla mnie to na tym statku było trochę mało miejsca dla marynarzy, pewnie nie mieli łatwo na morzu. 

Następny dzień był spędzony w Sopocie tam poszliśmy na ogromne molo. Molo to taki most który nie został skończony bo nie sięgał drugiego brzegu. Molo jest całe z drewna i sięga daleko w morze. Po Sopocie pojechaliśmy do Gdańska. Tam  poznaliśmy bardzo miłego pana (Piotra Sutta), który oprowadził nas po starym Gdańsku. Widziałem tam kościół Mariacki, fontannę Neptuna, oraz bardzo ciekawą rzecz a mianowicie małą fabryczkę cukierków o nazwie "Ciuciu". W środku można było patrzeć jak się produkuje cukierki, takie niby zwykłe jak landrynki, ale jakie smaczne i bardzo kolorowe. Nawet nie wiedziałem że takie rzeczy można zrobić ręcznie bez żadnych maszyn. To była ostatnia atrakcja naszej wycieczki. To był bardzo miło spędzony czas, wszyscy byliśmy zmęczeni ale zadowoleni. W dzień wyjazdu poszliśmy ostatni raz na plażę i pożegnaliśmy się z wielką wodą. Postanowiliśmy wszyscy że wrócimy tu jeszcze raz."

Mateusz Szymura z rodziną

Bardzo dziękujemy partnerom projektu oraz Willi Aqua w Sopocie za gościnność