Do Sopotu dojechaliśmy wieczorem. Podróż minęła bardzo sympatycznie i miło. Zamieszkaliśmy w Willi Zacisze - to bardzo fajne miejsce, bo znajduje się w samym centrum Sopotu, ale lekko w zaciszu. Przywitanie Sopotu zaczęliśmy od słynnego mola. Zawsze chcieliśmy wybrać się na sopockie molo- to miejsce ma swój nieopisany urok. Jak się później okazało pozwoliło mi to przezwyciężyć mój strach, ponieważ  bałem się przejść przez całe molo, a w efekcie jednak się udało. Byłem z siebie dumny! 

Później wyprawa na Monciak. Zobaczyliśmy Krzywy Domek oraz zjedliśmy pyszną kolacje w klimacie dzikiego zachodu. Aż żal było iść spać…Następny dzień zaczęliśmy wcześnie rano żeby nie marnować czasu. Śniadanko i wyprawa do Gdańska. Na początek wyprawa meleksem. Długo by pisać o tym co mogliśmy zobaczyć. Byliśmy pod wielkim wrażeniem tego miasta, lekko zdziwieni, że spędzając wakacje nad polskim morzem nie odwiedziliśmy tak pięknego miejsca. Znajduje się tu najwięcej zabytków „Bałtyckiej Europy”. Zwiedzając urokliwe kamieniczki mogliśmy zobaczyć dobry kawałek historii XIX i XX wieku. Mogliśmy również zagłębić się w historię lat 80-tych będąc przy bramie Stoczni Gdańskiej, gdzie rozpoczęła się droga do wolności i powstała Solidarność. Pracę Stoczni mogliśmy również zaobserwować płynąc statkiem na Westerplatte, gdzie spacerowaliśmy po pięknej, skalistej plaży. 

Gdańsk z każdą chwilą zaskakiwał nas miłymi niespodziankami. Jedną z nich było uczestnictwo w turnieju piłki nożnej, który akurat był organizowany. Chciałem sobie kopnąć piłkę, a okazało się, że mogę zagrać w meczu, a na dodatek udało mi się strzelić bramkę. To były niesamowite chwile - pełne wrażeń i pozytywnych emocji. I znowu żal iść spać… Ale trzeba chwilę odpocząć.Kolejny dzień to Gdynia.. Na początek Akwarium Gdyńskie, gdzie mogliśmy podziwiać piękno głębi mórz i oceanów. Później zwiedzanie ORP Błyskawica, zdjęcia z marynarzami, spacer po plaży i super zabawa na placu zabaw. Mogliśmy pokosztować kuchni z różnych stron świata. Po powrocie do Sopotu kolejna kulinarna wycieczka. Tym razem do Domu Sushi, gdzie jedzenie było przygotowywane na naszych oczach i płynęło do nas na łódkach. Było cudownie, uroczo, zaskakująco, SUPER!

Na koniec, na sopockiej plaży zorganizowaliśmy turniej skoku w dal przez przeszkodę. Przeszkodą był mój tata. Bałem się, że zrobię mu krzywdę, ale udało się bez kolizji, a uśmiechu na twarzy uczestników nie brakowało.Trudno było się nudzić  będąc na tej wyprawie. Mogliśmy całkowicie oderwać się od rzeczywistości, zapomnieć o codzienności. Myślę, że ten wyjazd był bardzo ważny i potrzebny dla naszej rodziny. A na jego bazie możemy stworzyć nowe, mocniejsze fundamenty. Mogliśmy spędzić cudowne chwile razem.

Chcielibyśmy bardzo podziękować Panu Czajce i firmie Toyota  za udostępnienie super, wypasionej bryki, Fundacji Iskierka za piękne, niesamowite chwile spędzone w Trójmieście, ale szczególnie dziękujemy naszej opiekunce- Mariolce, która ani przez chwilę nie dała Nam się nudzić. Jesteśmy wdzięczni, że dzięki Wam mogliśmy naładować baterie i stanąć do ponownej walki z chorobą. Fajnie, że jesteście!

Oskar Zarański z mamą i tatą

Podziękowania dla:

Jerzego Czajki "Czajka-Auto" Sp. z o.o.
Villi Zacisze w Sopocie