Partner Projektu:

tottota.jpg

Specjalne podziękowanie:

baniaterma.png

W dniach 13-16.05.2012 12 letnia Weronika wraz z rodzicami, bratem, babcią i Mariolą z  fundacji „Iskierka” pojechała do malowniczej miejscowości Białka Tatrzańska, spędzić beztroski czas na kąpielach w basenach termalnych. Iskierkowa Mariola oraz nasza pięcioosobowa rodzinka, czyli 12-letnia  Weronika, 6-letni Wojtek z rodzicami i babcią po spakowaniu się w niedzielne przedpołudnie wyruszyła w drogę. Około 13 dotarliśmy do Inwałdu, gdzie znajduje się Park Miniatur, nasz pierwszy cel wycieczki.

Park Miniatur to jedyne miejsce, w którym w ciągu kilkudziesięciu minut możliwa jest podróż dookoła świata. Potrzebne jest tylko kilka minut by przekroczyć kolejne granice. Mogliśmy zobaczyć tam ponad 50 modeli najsławniejszych cudów architektonicznych świata, m.in.: Świątynia Akropolu, Koloseum, Krzywa Wieża w Pizie, Bazylika św. Piotra, Statua Wolności, Mur Chiński, Wieża Eiffla, Łuk Triumfalny, Big Ben, Sfinks, Biały Dom. Byliśmy na seansie w technologii 5D MAX , gdzie mieliśmy okazję prawie namacalnie przenieść się do kopalni. Graliśmy w sali zabaw oraz jeździliśmy na Auto Scooterach, gdzie w roli kierowców zadebiutowała Weronika i Wojtek, którzy bardzo dobitnie zaprezentowali nam swoje umiejętności na miarę Formuły 1.
Po tych wszystkich wrażeniach Mariola zaprosiła nas na przepyszny obiad w Karczmie góralskiej i wyruszyliśmy w dalszą drogę. Wieczorem dotarliśmy do Białki Tatrzańskiej. Białka to malownicza, niewielka mieścina, położona w dolinie rzeki Białki. Rozciąga się wzdłuż drogi z Nowego Targu do Łysej Polany. Byliśmy zakwaterowani w Pensjonacie „Bania”, który znajdował się blisko basenów termalnych. Jedzenie było bardzo smaczne, a na terenie pensjonatu znajdował się, pokój zabaw, w którym dzieciaki w wolnych chwilach bardzo chętnie się bawiły. Każde przedpołudnie spędzaliśmy na  basenach termalnych w kompleksie basenów w Białce Tatrzańskiej, gdzie czekało na nas wiele atrakcji m.in. armatki i kaskady wodne, sztuczne fale z urządzeniem Wave Ball.  Zjeżdżaliśmy z rur, pływaliśmy w basenach z wodą termalną i ogrzewaliśmy się w jacuzzi z obiegiem wody geotermalnej. Weronika i Wojtek byli tak zaaferowani, że chcieli zobaczyć wszystko i zjechać z każdej zjeżdżalni.

Wtorkowe popołudnie rozpoczęliśmy wypadem po nieprzetartych szlakach Białki Tatrzańskiej, podziwiając malownicze widoki podgórza Białki i okolicy.  Uwieńczeniem całej wyprawy był widok ze szczytu Jankulakowskiego Wierchu na rozległą panoramę Tatr. Wieczór spędziliśmy w miejscu, którego nie można nie odwiedzić będąc w |Zakopanym, czyli w zimowej stolicy Polski, a mianowicie na Krupówkach, które są symbolem Zakopanego. Spacerując tą bardzo słynną i uroczą ulicą, jak przystało na prawdziwych turystów, a później byliśmy na pysznym deserze.
Wieczorami dzieciaki grały z Mariolą grę planszową „Pędzące Żółwie. Szalony wyścig żółwi do sałaty”, która od tego czasu jest ich ulubioną grą.

W środę niestety trzeba było już wracać, ale po drodze odwiedziliśmy Smoka Wawelskiego zamieszkującego jamę na wawelskim wzgórzu, który to miał terroryzować mieszkańców grodu  Kraka. Musieli oni dostarczać potworowi ofiary z bydła, a według niektórych podań smok pożerał tylko dziewice. Żadnemu z rycerzy nie udało się go pokonać – dokonał tego dopiero szewc Dratewka. Wypchał barana siarką i postawił przed smoczą jamą. Potwór wpadł w zastawioną przez Dratewkę pułapkę i pożarł baranka. Poczuł wielki ból i palenie w gardle. Aby ugasić pragnienie, pił wiślaną wodę – tak długo, aż pękł. W grodzie zapanowała wielka radość, a bohaterski szewc Dratewka został sowicie wynagrodzony. O pokonaniu smoka przypomina obejrzana przez nas, a zaprojektowana przez Bronisława Chromego rzeźba, stojąca nad rzeką u podnóża Wawelu.

Były przepiękne góry oraz chwile radości i wytchnienia od trudów codzienności związanych z chorobą. To były bardzo fajne i wesołe cztery dni w naszym życiu! Wyjazd cudowny od samego początku, do końca, od jazdy Toyotą, hotelu, przez świetną zabawę w Termach Bania, spacer po Krupówkach, po przejażdżkę „Stonogą”.
Były to dni wyczekiwane z niecierpliwością zwłaszcza przez dzieciaki. Ale czekać było warto i to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Niestety wszystko co piękne szybko się kończy tak jak wyjazd z Iskierką, który pozostawił w naszej pamięci najmilsze wspomnienia. Wróciliśmy z naładowanymi akumulatorami i bardzo odprężeni, co jest bardzo ważne zwłaszcza dla Weroniki, ponieważ musiała stawić czoło kolejnemu cyklowi chemioterapii. Dzieciom tak bardzo podobało się, że wcale nie chciały wracać do domu, jeszcze czuły niedosyt przygody.
Chcemy podziękować Marioli za to, że z nami wytrzymała i rozumiała  dziecięce  zachowanie, chociaż mimo wszystko mamy nadzieję, że nie było najgorsze. oraz stworzyła luźną, wesołą i bardzo miłą atmosferę, a przy tym miała dużo cierpliwości do całej naszej gromadki.

Chcemy podziękować też całej fundacji Iskierka (WIELKIE, SERDECZNE DZIĘKUJEMY!) oraz firmie „Toyota Czajka” za  możliwość realizacji marzenia Weroniki.