tottota.jpg

W środku wakacji zrealizowaliśmy wyjazd według pomysłu Dawida Siedlaczka w ramach projektu: "Z Toyotą w Świat". Dzięki wsparciu firmy Czajka - Auto Sp. z o.o.od 2008 roku spełniamy marzenia dzieci o podróżach w najbardziej malownicze zakątki Polski. Tym razem gościliśmy w Toruniu:

"19 sierpnia pod salonem Toyoty w Chorzowie stawiła się 3-osobowa drużyna rodziny Siedlaczek. Dawid, Jarosław i Estera. Zostali oni od razu przywitani przez pana Michała i wszystkie bagaże znalazły się w Toyocie. Ostatnie rozprostowanie nóg i w drogę!

Podróż była miła i przyjemna. ("Panieee Michaaleeee, a daleeekooo jeszczeee?") i wieczorem stawili się przed cudownym pensjonatem "Winnica". Przywitał ich starszy pan - właściciel tego obiektu. Od razu pokazał im mapkę i zaczął opowiadać co warto zobaczyć w tym wspaniałym mieście - jakim był, jest i będzie - Toruń. W ten sam wieczór udali się jeszcze na rynek. Podziwiali oni wtedy pomnik Mikołaja Kopernika, osiołka, którego każdy chciał dosiąść, a także bawili się mapą, szukając drogi powrotnej do Toyoty, warto również dodać, że piątek wieczór w Toruniu... należy do studentów!

Rano... słoneczko na twarzy zbudziło ze snu chyba każdego. Sobota była dniem poświęconym wyłącznie dla piernikowego miasta. Pierwszym punktem zwiedzania było... szukanie miejsca parkingowego! Gdy już jednak zaparkowali przed wspaniale wkomponowanym architektonicznie w styl miasta, aresztem śledczym, ruszyliśmy do Fabryki Żywego Piernika. Nos mógł się delektować zapachami od razu po wejściu do tego budynku. Przywitali ich tam stary piernikarz, a także wiedźma. Zostali oni zapoznani z tajnikami piernikarstwa, ale i również poddani testowi. Następnie upiekli swoje - oryginalne - pierniki! Zapach pierników po tej przygodzie był odczuwalny po każdym wejściu do samochodu, dzięki czemu Toruń było czuć! Po przygodzie z piernikami ruszyli w stronę planetarium. Udali się na spektakl, gdzie cegła z murów Torunia opowiadała im o powstaniu tego miasta, a także o czasach wcześniejszych. Następnie udali się do Genomu, gdzie bawili się astrologią, fizyką, a także geografią. Zahaczyli również o Orbitarium, gdzie poznali budowę sond i statków kosmicznych, a także swoją wagę na innych planetach i ich siłę przyciągania.

Kolejnym miejscem jakie zostało zbadane, był szczyt Ratusza! Przepiękna panorama starego miasta i Wisły wyglądały imponująco. Na sam koniec udali się do pierogarni, gdzie zjedli owy przysmak w najróżniejszych formach. Gdy żołądki zostały już nasycone spotkali się  z panią przewodnik. Była to kolejna bardzo miła i sympatyczna osoba. Pani oprowadziła ich po Toruniu, a także opowiedziała legendy o jego powstaniu. Każdy ze śmiałków mógł nawet sprawdzić swoje sumienie przy krzywej wieży, czy, aby nie ma na swym sumieniu grzechów! Na sam koniec dnia pierwszego zjawili się w restauracji sushi (ku uciesze Dawida). Tutaj również poznali wspaniałych  ludzi. Polkę i Koreańczyka, którzy doradzali przy wyborach różnych azjatyckich potraw. Gdyby nie ramy czasowe, ograniczające dobę, pewnie by i do dzisiaj spacerowali po Toruniu, lecz wtedy musieli wrócić do pensjonatu i iść spać... Ale najpierw pograli w szachy przy herbatce.
W niedzielę, pomimo straszliwej mgły, udali się do Malborka. Zwiedzanie ruin zamku krzyżackiego i wyobrażenie, że tyle wieków temu, jakiś człowiek również stąpał po tej ziemi, było bardzo fascynującym przeżyciem. Nie można oczywiście pominąć elementów takich jak Gdanisko, czy szafki na książki wyglądające jak konfesjonały. W Malborku byli cały dzień i na wieczór, po powrocie, udali się do meksykańskiej restauracji, dzięki czemu w 3 dni zaznali 4 kuchnie świata.

Powrót nadszedł dnia następnego i po zakupieniu pamiątek w jednym ze sklepów oraz zrobieniu sobie zdjęć z panami Kargulem i Pawlakiem, ruszyli wszyscy w stronę Śląska, czyli domu. Podróż ta minęła w przyjaznej atmosferze, przy zapachu pierników.

Dla mnie - osoby która zawsze chciała zwiedzić Toruń - było to przeżycie wspaniałe. Wycieczka była zabawna, odbyta w miłej i przyjemnej atmosferze, a ludzie w Toruniu i okolicach są wspaniali. Nie żałuję swojej decyzji i cieszę się, że wybrałem to miasto na cel swojej podróży. Nie spodziewałem się tylu wspaniałych rzeczy, a styl wycieczki był spontaniczny i niepowtarzalny"

Dawid Siedlaczek.