Z przyjemnością informujemy, że zostaliśmy zaproszeni przez prof. Jerzego Buzka do Brukseli. W ostatnim tygodniu marca nasi podopieczni mogli zwiedzić najważniejsze i najpiękniejsze atrakcje miasta a nasze projekty, już po raz drugi, zostały zaprezentowane w PARLAMENCIE EUROPEJSKIM.(czytaj: http://buzek.pl)

Prezes fundacji Jolanta Czernicka-Siwecka opowiedziała o innowacyjności w tworzeniu systemów wsparcia dla dzieci z chorobą nowotworową i ich rodzin, niekonwencjonalnych pomysłach i wadze transparentności w działalności pożytku publicznego.

Zaprezentowaliśmy trzy 3 projekty ISKIERKI: „Kinect – innowacja w rehabilitacji”, „Dziecięca Orkiestra Onkologiczna” i „Kierunek:Szczęście”.

Profesor Jerzy Buzek spotkał się podopiecznymi fundacji dwukrotnie. Po raz pierwszy w poniedziałek podczas prezentacji fundacji i spotkania z Europarlamentarzystami oraz w środę, kiedy zwiedzaliśmy Parlament.

Dziękujemy za zaproszenie i bardzo się cieszymy!

Poniżej pierwsze wrażenia uczestników:

„Bruksela – stolica Belgii , siedziba Europarlamentu. To tutaj  właśnie dzięki fundacji „Iskierka” miałem przyjemność gościć przez kilka ostatnich dni. Podczas tej wycieczki zobaczyłem wiele ciekawych miejsc. Bruksela to miasto o zróżnicowanej architekturze. Posiada wspaniałe gotyckie budowle. Największe wrażenie  zrobił na mnie Grande Place. Znajduje się tam prześliczny gotycki ratusz a tuż obok Dom Króla. Całość placu otoczona jest kamienicami, wszystko w jednej  piaskowej tonacji. Całość, największe wrażenie robi wieczorem, kiedy to kamienice podświetlone są różnokolorowymi światłami. Duże wrażenie zrobiło na mnie Atomium – budowla oparta na wzorze atomu żelaza powiększonego 160 razy. Na samej górze umiejscowiony jest punkt widokowy z którego można podziwiać ponoramę stolicy. W Brukseli miałem okazje zwiedzić siedzibę Uni Europejskiej – Europarlament. Dla zwiedzających udostępnionych jest kilka sal multimedialnych, opowiadających historię powstania Unii. To bardzo dobra lekcja zwieńczająca  większość ważnych  wydarzeń z dziejów Europy. Będąc w Europarlamencie nasza fundacja miała przyjemność spotkania z prof. Jerzym Buzkiem. Na spotkaniu tym została zaprezentowana działalność fundacji większość projektów realizowanych przez „Iskierkę” i  osiągnięcia fundacji. Można powiedzieć, że były premier był pod dużym wrażeniem. Dużo by można jeszcze opowiadać. Dzięki tej wyprawie poznałem wspaniałych  ludzi, podejmująć wyzwanie – jadłem mule i naprawdę dobrze się bawiłem. Dowiedziałem się z czego słynie Bruksela : czekolada, piwo i siusiający chłopiec ( Manneken Pis). Choć na chwilę mogłem zapomnieć o problemach życia codziennego. Bruksela mnie zauroczyła i kiedyś w przyszłości na pewno tam wrócę. Dziękuję,że mogłem uczestniczyć w tej podróży.”

Konrad Kopczyński

„Najbardziej podobało nam się miasteczko Leuven, bo na każdym kroku można potknąć się o rower.”

Kasia Gawrońska z mamą

„Wycieczka do Brukseli była dla mnie wspaniała przygodą. Wyjazd wspominam bardzo miło. Monumentalne katedry,  które odwiedziliśmy zrobiły na mnie ogromne wrażenie, a w głowie pojawiło się jedno pytanie: jak oni to zbudowali? Mieszkaliśmy w hotelu parę minut od rynku. Wieczorne spacery po Starówce na zawsze zostaną mi w pamięci, wspaniałe zabytki, iluminacje świetlne i atmosfera, jak z bajki. Spotkanie w Parlamencie Europejskim z prof. Jerzym Buzkiem minęło w bardzo miłej atmosferze. Uważam, że Pan Buzek jest pogodnym (tryskającym wigorem), sympatycznym i bardzo uprzejmym człowiekiem. Również sam budynek parlamentu jest potężny i robi ogromne wrażenie, krótka wędrówka w środku mówiła jak łatwo się tam zgubić. „Iskierkowa” atmosfera jak zwykle była wspaniała – dziękuję.”

Natalia Garyga

W niedzielę 24 marca stawiliśmy się – jak było umówione – przed godziną 19:00 na dworcu PKS w Katowicach. Zainstalowaliśmy się w eleganckim autokarze Almaturu i mimo opóźnienia spowodowanego oczekiwaniem na brakującego uczestnika wycieczki z innej grupy, w doskonałych nastrojach, wyruszyliśmy w drogę… I już po kilkunastu godzinach znaleźliśmy się w Belgii.  Powiedzieć, że Belgia przywitała nas chłodno, to byłoby spore niedopowiedzenie. W pierwszym dniu zmarzliśmy niemiłosiernie podczas zwiedzania Leuven – miasta o dużym stopniu zagęszczenia studentów na metr kwadratowy. Zwiedziliśmy rynek, obejrzeliśmy odbudowaną po wojnie bibliotekę uniwersytecką,  gotycki kościół i ratusz. Przeszliśmy przez Wielki Beginaż – samodzielną osadę wewnątrz miasta. Beginaż powstał w średniowieczu jako osiedle dla samotnych kobiet chrześcijańskich, które mogły się tam wzajemnie wspierać. Dzisiaj zabytkowe budynki służą uzdolnionym studentom jako akademiki. Belgia, którą zobaczyliśmy nie tryska różnorodnością kolorów (zwłaszcza o tej porze roku), ale za to co mi osobiście bardzo odpowiada, w jej architekturze sporo konsekwencji i porządku. Może dlatego, że jak wynikało ze słów naszego przewodnika: Belgowie w sprawach dla nich istotnych nie są skłonni do kompromisu (w Belgii obowiązuje zakaz zakrywania twarzy przez muzułmańskie kobiety w miejscach publicznych, podczas gdy np. we Francji nie potrafili sobie poradzić z tym problemem). Po południu dojechaliśmy do Brukseli – krainy czekolady, piwa i frytek (rzeczywiście dobre) – miasta siusiającego chłopca i dziewczynki, i podobno (bo nie tam dotarliśmy) także psa. Nie byłoby w tym nic niezwykłego – u nas pełno sikających ludzi i zwierząt, ale w tym przypadku chodzi o metalowe figurki – fontanny, owiane legendami, obowiązkowe punkty zwiedzania. Bruksela jest miastem wielonarodowościowym. Po ulicach chodzą ludzie o różnych kolorach skóry, mówiący różnymi językami, ubrani w swoje narodowe stroje – jawnie manifestujący swoją odrębność. Chyba nikomu to nie przeszkadza.

Jednym z głównych powodów naszej wizyty w Brukseli była wizyta w Europarlamencie. Mieliśmy 2 spotkania z profesorem Jerzym Buzkiem: jedno indywidualne – iskierkowe, drugie grupowe, polskie w ramach wycieczki, w której uczestniczyliśmy –połączone ze zwiedzaniem wystawy na temat powstania Unii Europejskiej.
Przedstawione przez  Panią Jolę zrealizowane i aktualne projekty wywarły duże wrażenie na słuchaczach, a pan Jerzy Buzek złożył na jej ręce podziękowania dla niej i całej ekipy Iskierki za chęci i skuteczność w działaniu. Pan profesor okazał się człowiekiem bardzo energicznym, życzliwym, uśmiechniętym. Mimo wielu zajęć i napiętego harmonogramu rozmawiał indywidualnie z każdym z nas i z każdym z nas chciał mieć zdjęcie – to było miłe. Następne 3 dni upłynęły na  zwiedzaniu Brukseli. Widzieliśmy pałac królewski, gotycki kościół, katedrę.  Obejrzeliśmy panoramę całego miasta z wysokości 90m – z najwyżej umieszczonej kuli Atomium. Ta ciekawa konstrukcja stanowiąca powiększenie atomu żelaza, powstała na okoliczność targów Expo w 1958 roku i tak już została jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych budowli Brukseli. Wieczorami sprawdzaliśmy walory brukselskiej kuchni. Trzeba im oddać, że potrafią na różne sposoby przygotować mule tak, że „palce lizać”. A i frytki, którymi tak się chwalą rzeczywiście były dobre (należy je jeść nie z ketchupem – jak to mamy w zwyczaju, tylko z majonezem).

Jednym z ciekawszych miejsc było Królewskie Muzeum Wojska i Historii Wojskowej, w którym zgromadzono zbiory z kilkuset lat od strojów, poprzez łuki, dzidy, karabiny, pistolety, itd. po cięższy sprzęt taki jak armaty, czołgi i samoloty, a nawet fragmenty budowli obronnych – schronu betonowego i okopów.
Trzy dni minęły szybko. Nie zdążyliśmy nawet dobrze poznać się z uczestnikami wycieczki, a co tu dopiero mówić o poznaniu Brukseli. Jednak czas iskierkowego wypadu do Belgii z pewnością będziemy miło wspominać. Dziękuję wszystkim, a w szczególności ekipie Iskierki z Panią Jolą na czele.

Zuzia Hanzel i tata

„24 marca 2013 roku, dworzec autobusowy w Katowicach, godzina 19:00, kierunek Bruksela. Tak właśnie zaczęła się nasza niezwykła podróż. Wszyscy przybyli na miejsce zbiórki obładowani „samymi potrzebnymi rzeczami” i już po mniej więcej pół godzinie mknęliśmy autokarem w stronę polsko-niemieckiej granicy.
O samym przejeździe nie warto się rozpisywać, więc przejdę od razu do miejsca, które było niemalże na finiszu naszej drogi.  Leuven, miasteczko uniwersyteckie usytuowane w pobliżu Brukseli urzekło nas swoim nietuzinkowym pięknem. Oglądaliśmy tam gotyckie wizytówki miasta: ratusz i stojącą na dokładnie naprzeciwko katedrę. Uczniowie i studenci mogli dodać sobie szczęścia na egzaminach poprzez dotknięcie bajecznej fontanny na rynku Leuven. Przedstawiała ona człowieka, który za pomocą kubka wlewał sobie wodę (wiedzę) do głowy, lecz ta wydostawała się poprzez otwory zastępujące oczy i usta.

Po zwiedzeniu centrum miasta udaliśmy się di Wielkiego Beginarzu, czyli kompleksu budynków ogrodzonych murem stanowiących oddzielną dzielnicę, która dawniej była przeznaczona dla ludzi starszych, którzy daleko od miejskiego zgiełku, chcieli poświęcić resztę swojego życia kontemplacji i modlitwie.
Następnie udaliśmy się do Brukseli. Dotarliśmy do naszego hotelu o wdzięcznej nazwie Van Belle, gdzie po doprowadzeniu się do względnego stanu używalności stawiliśmy się na obiadokolację. Po posiłku, nasza piętnastoosobowa iskierkowa grupa udała się do Parlamentu Europejskiego na spotkanie z panem prof. Jerzym Buzkiem. Spotkanie, mające na celu przedstawienie działalności naszej fundacji przebiegało w niezwykle miłej atmosferze.

Po powrocie do hotelu, udaliśmy się  na Stare Miasto, aby w przemiłej atmosferze „zapoznać się” z Brukselą nocą. Tego wieczoru większość z nas miała okazję po raz pierwszy zakosztować belgijskiego specjału – muli. Wszyscy z zainteresowaniem podeszli do tej nowości, do tego stopnia, że puste muszle latały na wszystkie strony.
Następny dzień (wtorek), a przynajmniej jego początek upłynął pod znakiem zwiedzania Starego Miasta. Najpierw mieliśmy możliwość zobaczenia Pałacu Królewskiego, a następnie przepięknej panoramy Brukseli w pobliżu biblioteki. Kolejnym punktem na naszej trasie był kościół pod wezwaniem św. Michała. Ulica Rzeźnicza, pierwsza, która powstała w Brukseli zadziwiła nas swoim niewielkim rozmiarem, Grote Markt olśniewał przepięknymi kamieniczkami. Mieliśmy również możliwość obejrzenia swoistego symbolu Brukseli: rzeźby przedstawiającej Chłopca Załatwiającego Podstawową Potrzebę Fizjologiczną. Po krótkiej przerwie na regenerację sił pojechaliśmy zwiedzić belgijski odpowiednik paryskiej świątyni: Sacre Ceur. Monumentalna – to najbardziej odpowiednie słowo na jej opisanie.

Kolejną rzeczą zapierającą dech w piersi mogło być tylko Atomium. Gigantyczny model atomu żelaza zbudowany na targi Expo w 1958 roku po prostu olśniewał. Tym bardziej, że mieliśmy możliwość zwiedzenia jego wnętrza. Po seansie napawania się tym wspaniałym dziełem rąk ludzkich udaliśmy się powrotem do naszego hotelu i po posiłku ruszyliśmy znów do centrum miasta, aby poświętować. Okazja była – jedna z uczestniczek naszej wycieczki kończyła tego dnia siedemnaście lat. Część z nas po raz drugi raczyła się mulami, część niezwykłymi belgijskimi deserami, w każdym razie zabawa była najprzedniejsza. Po tym nietuzinkowym wieczorze, wszyscy padli zmorzeni snem, aby kolejnego dnia obudzić się w pełni sił na dalszy dzień zwiedzania.

We wtorkowy wieczór, po chwili odpoczynku po kolacji „iskierkowa grupa” ponownie wyruszyła podziwiać główne ulice Brukseli nocą. Budynki okalające Wielki Plac, w tym Ratusz, były pięknie podświetlone, a kolory świateł zmieniały się co jakiś czas. Po drodze kupowaliśmy  sobie drobne pamiątki, ale przede wszystkim słynne belgijskie czekoladki. Zatrzymaliśmy się w sympatycznej restauracji „U Leona” na kolację, gdzie zjedliśmy m.in. małże. Ten punkt wycieczki bardzo mi się spodobał , ponieważ nigdy do tej pory nie miałam okazji ich zjeść.  Pomimo nieco sceptycznego nastawienia spróbowałam tego przysmaku i nie zawiodłam się, gdyż małże bardzo mi posmakowały. Dodatkowym zaskoczeniem tego wieczora był prezent w postaci pięknie  zapakowanych belgijskich czekoladek i pamiątkowej kartki z podpisami iskierkowiczów jaki dostałam z okazji 17-tych urodzin . Byłam nieco zaskoczona, ale szczęśliwa. Przecież nie co dzień obchodzi się urodziny, a zwłaszcza za granicą, na dodatek w tak doborowym towarzystwie. ;-) Do hotelu wróciliśmy dosyć późno, ale nikt nie narzekał, ponieważ wszyscy świetnie się bawili. Następnego ranka, po pożywnym śniadaniu zapakowaliśmy walizki do naszego autokaru  i wyruszyliśmy do Muzeum Militarystyki. Ekspozycja obejmowała ubiory żołnierzy państwa belgijskiego na przestrzeni wieków, ich broń, a także uposażenie jakie musieli mieć przy sobie oraz czołgi, działa, armaty, wszelkie sprzęte niezbędne na froncie. Później udaliśmy się do Muzeum Motoryzacji, gdzie przy kawie podzieliliśmy się dotychczasowymi wrażeniami. Po zwiedzeniu obydwóch muzeów spacerem ruszyliśmy przez Park Pięćdziesięciolecia do Parlamentarium, a po drodze zobaczyliśmy monumentalny Łuk Triumfalny. W czasie wolnym znaleźliśmy chwilę na pożywny lunch, po którym w pełni sił zaczęliśmy zwiedzać Parlamentarium. Jest to pierwsze centrum, w którym informacje dostępne są w 23 językach, m.in. w polskim. Dzięki multimedialnemu przewodnikowi mogliśmy uzyskiwać informacje na interesujący nas temat. Poznawaliśmy tam historię Parlamentu Europejskiego, czym zajmował się kiedyś, obecnie i jak Bedzie funkcjonował w przyszłości. Po zwiedzeniu owego centrum udaliśmy się do budynku samego Parlamentu Europejskiego. Uczestniczyliśmy w prelekcji, w której to przybliżyliśmy sobie wiedzę na temat głównych instytucji europejskich, ich przedstawicieli, a także ich zdania. Poczym ponownie spotkaliśmy się z profesorem Jerzym Buzkiem, który ochoczo odpowiadał na zadawane przez nas pytania. Na koniec zrobiliśmy sobie wspólne, pamiątkowe zdjęcie z profesorem Buzkiem na tle flag państw członkowskich. Po tym spotkaniu wróciliśmy do naszego autokaru i wyruszyliśmy w drogę powrotną, do Katowic. Na miejsce dotarliśmy w południe, w czwartek. Pełni nowych doświadczeń, a także nowo zawartych znajomości wróciliśmy do swoich domów. ;-)

Weronika Kułacz/Milena Krystek