Mazurska AKCJA LATO zakończona sukcesem!

W dniach 5-11 lipca odbył się rejs po mazurskich jeziorach iskierkowych wilków i wilczków morskich. Codzienne obowiązki i nabywane umiejętności odbywały się w atmosferze nieprzerwanej radości i śmiechu. Dla wielu z nas była to przygoda, której nie zapomnimy do końca świata, a nawet dłużej!

Oddajemy głos uczestnikom!

„Czołem iskierkowa braci!

Mazurska przygoda dobiegła końca, pozostały nie tylko piękne wspomnienia i fotografie, ale przede wszystkim nowe przyjaźnie ze wspaniałymi ludźmi, których poznaliśmy. Atmosfera,którą razem stworzyliśmy na wyjeździe to niezapomniane przeżycie. Wspólne żeglowanie po pięknej mazurskiej ziemi, ogniska w promieniach zachodzącego słońca i szanty, których dźwięk niósł się szerokim echem nad taflą wody… czy to nie jest piękne? Wzruszenie i łzy szczęścia, to była codzienna karma dla duszy i ciała. Wiele miłych słów, gestów, każdy czuł się ważny i potrzebny, chociaż ja osobiście nie miałam bladego pojęcia o żeglowaniu. Pierwszy dzień siedziałam w kapoku na łodzi i myślałam, że będę musiała w nim spać, ale moje obawy rozwiał młody człowiek, który powiedział, że ta łódka jest niezatapialna – Dzięki Daniel! Pomyślałam, Titanic też był niezatapialny, a jednak… Ale pomyślałam: co tam, ufam ludziom, którzy zorganizowali ten rejs. Dzięki Wam nasi kochani sternicy: Arku, Piotrze, Krzysztofie i Bogusiu!!! :) Świetnie się bawiłam, nauczyłam wielu nowych rzeczy. Zobaczyłam piękny kawałek naszej mazurskiej ziemi. Nie da się opisać tego, co przeżyłam. Przede wszystkim dziękuję iskierkowej drużynie. To dzięki Wam mogłam uczestniczyć w tym rejsie. Podziwiam Was za wytrwałość i wyrozumiałość, za wielkie serce, które ofiarujecie każdego dnia. Dziękuję za Wasze poczucie humoru i niespożytą energię, która udziela się innym <3 <3 <3. Oby ten ogień dobroci nigdy w Was się nie wypalił. Mam nadzieją, że jeszcze kiedyś razem zaśpiewamy „Mały obóz” :(

Dziękuję wszystkim uczestnikom wyjazdu za miłą atmosferę i pozdrawiam żeglarskim Ahoj!

Agnieszka Woza”

„Czy dziecko onkologiczne może żyć „normalnie”? Może, a nawet musi i tego właśnie uczy nas Fundacja Iskierka. Dzięki wyjazdowi na Mazury – magicznemu, jedynemu w swoim rodzaju – uwierzyliśmy, że nierealne staje się możliwe. Tu, na łódkach, gdzie wspólnie gotujemy, sprzątamy i funkcjonujemy, możemy odreagować codzienne stresy, odpocząć psychicznie, porozmawiać z innymi podopiecznymi.Tu każdy jest równy i ważny. Tu dzieci są po prostu dziećmi – bawią się, śmieją, są radosne. Tu choroba się nie liczy. Tu liczy się życie – beztroskie, lekkie jak wiatr dmuchający w żagle i kolorowe jak zachód słońca. Długo jeszcze będziemy wspominać te cudowne chwile, długo jeszcze będziemy nucić poznane piosenki.

Dziękujemy kochanej Iskierce, wspaniałym sternikom i wszystkim uczestnikom za niezapomniane chwile, z dala od problemów. Ten wyjazd na długo pozostanie w naszych głowach i sercach.

Kasia, Agatka, Paula”


„Mazury, Mazury… jeziora, plaże i cudowna tygodniowa przygoda. Zaczęło się w małej wsi Skłodowo. Lekko przerażeni wsiedliśmy na jacht, w którym skrywały się niesamowite przeżycia, jakich doznawaliśmy przez następne sześć dni. Pierwszego wieczoru zorganizowano ognisko, na którym zapoznano nas z czterema fantastycznymi sternikami: Arkiem, Bogusiem, Krzysiem i Piotrkiem. Ci bezpiecznie prowadzili nas po nieraz wzburzonych wodach Pojezierza Mazurskiego. Prócz nich na okrętach towarzyszyło nam czworo opiekunów z Iskierki: Jola, Mariola, Daniel i Michał. Następny dzień rozpoczął się wspólnym śniadaniem na łódkach. I tak, każdego dnia ranną porą po śniadaniu odbywał się apel, na którym zdobywaliśmy sprawności za: gotowanie, sprzątanie, porządek w linach i pomoc w sterowaniu. Podczas całego wyjazdu bardzo się ze sobą zintegrowaliśmy się. Wspólne zadanie, przygotowywanie posiłków, sprzątanie pokładu, projektowanie bandery, sprawiło, iż niemal nie było chwili, w której nie bylibyśmy razem. Od Skłodowa, przez Tajty, Bogaczewo, aż po Sztynort stworzona przez nas załoga wspólnie cieszyła się urlopem i dzielnie walczyła z przeciwnościami, jakie stawiały przed nami wody Mazur. Lecz niestety, wszystko co dobre się szybko kończy, tak i nasza żeglarska przygoda dobiegła końca. Ostatniego wieczoru zorganizowano pożegnalne ognisko ,,pod daszkiem”, na którym każdy został odznaczony. Następnego dnia ruszyliśmy w drogę powrotną do Katowic. Wspomnienia z rejsu na długi czas utkwią w mojej pamięci. Na koniec chciałbym podziękować sternikom, wszystkim organizatorom rejsu, opiekunom z fundacji, a także uczestnikom i DO ZOBACZENIA ZA ROK!!!

Kuba Wozak”


„Czas spędzony wspólnie z Wami był okresem tak cudownym, że trudno powrócić do rzeczywistości. Mam wrażenie, że jesteśmy tutaj tylko tymczasowo. Nasze miejsce jest na żaglówce, na wodzie zmagając się z wiatrem.. i silnikiem. Pobyt sprawił, że kompletnie zapomniałyśmy o troskach i zmartwieniach. Jesteśmy zresetowane jak nigdy. Każde miejsce, jakie odwiedziliśmy, było fantastyczne.
Skłodowo – niewiarygodna cisza dźwięcząca w uszach. To, co usłyszałyśmy, to piękny śpiew ptaków i odgłosy przyrody.
Węgorzewo – trochę cywilizacji. Czas na pyszny sernik i kawę w porcie. Tutaj też można znaleźć jedyny w swoim rodzaju sklep żeglarski, w którym sprzedają znaczki pocztowe do widokówek.
Sztynort – największy port. Mimo wszystko spragnieni ustronności, ciszy i kontaktu z naturą przycumowani byliśmy do najbardziej urokliwej kei.
Tajty – malowniczo położona przystań jachtowa. Tutaj też przeżyłyśmy „Chrzest iskierkowy”, oraz mocowanie bander.
Giżycko – pobyt w „Siwej czapli” pozwolił nam poznać regionalne przysmaki: chłodnik, dzyndzałki z hreczką.
Bogaczewo – przystań w której można poczuć kameralny klimat. A w Rybaczówce zjeść wyśmienitą rybę.

Tak pokrótce można opisać miejsca, które odwiedziłyśmy. Było cudownie. Dziękujemy za możliwość uczestniczenia w rejsie i klimat jaki jesteście jedynie Wy w stanie stworzyć.

Magda i Ania Sajdak”


„Dziękuję Państwu za mile spędzone chwile, było naprawdę cudownie. Każda minuta spędzona w waszym gronie była dla nas spełnionym czasem, z tak cudownymi i przesympatycznymi ludźmi, których mogliśmy poznać.

Karolinka Ptok, siostra i mama”


„Dziękujemy Wam bardzo za ten wspaniały tydzień spędzony na przepięknych Mazurach. Pogoda poddawała nas czasami trudnej próbie, ale dzięki pomocy cudownych sterników zdaliśmy egzamin na piątkę. Gra Marioli na gitarze umilała nam czas podczas rejsu i przy ognisku. Cierpliwość Daniela pozwoliła nam nauczyć się wiązać węzły żeglarskie. Michał swoim poczuciem humoru ani na chwile nie pozwolił nam się smucić. Szefowa Iskierki Jola swoim ciepłem wypływającym prosto z serca obdarowywała każdego. Na koniec pragniemy podziękować wszystkim Iskierkom które, towarzyszyły nam na czterech jachtach, które cały czas były wypełnione radością i pozytywną energią.

Asia, Ania, Darek”

„Witam wszystkie osoby opiekujące się Fundacją ISKIERKA W tej właśnie chwili chciałam podziękować za najlepszy tydzień w czasie tych wakacji. Mogę śmiało powiedzieć, że na Mazurach byłam pierwszy raz i zabawa była przednia. Bardzo podobało mi się to, że pływaliśmy żaglówkami, porty w których się zatrzymywaliśmy na jakiś czas, apele i ogniska przy których śpiewaliśmy i żartowaliśmy, ale najbardziej z tych wszystkich rzeczy podobało mi się towarzystwo podopiecznych fundacji, kapitanów a mianowicie: Bogusia, Arka, Krzysia i Piotra, to że poznaliśmy nowych ludzi, i przynajmniej uciekliśmy na tydzień od zdrowotnych problemów no i nie można zapomnieć o opiekunach z Fundacji ISKIERKA, przez których został ten wyjazd zorganizowany. Więc w skrócie – chciałam bardzo podziękować całej ekipie z Fundacji i jeszcze wielu osobom, które się przyczyniły, że ten wyjazd był tak udany i wspaniały. :)

Dziękuje Wiktoria Musioł wraz z tatą”