Mazury, Mazury i po Mazurach… Wszystko udało się tak jak chciałam. Codziennie jadłam inną rybkę. Lina w śmietanie, dorszyka czy pstrąga zapiekanego w orzechach i papryce. Mmmmmm pyszności. Na deser obowiązkowo pucharek lodów z owocami i bitą śmietaną ;) Jednego dnia byliśmy w towarzystwie agroturystycznym gdzie była Pani od hipoterapii. Gdy jeszcze byłam zdrowa uwielbiałam jeździć konno i chciałam spróbować i wtedy. I tu znów miła niespodzianka. Nie dość, że usiadłam na konia ,to prawie godzinę siedziałam w siodle i jeździłam sobie powolutku. Drugiego zaś dnia namówiłam rodziców na spływ kajakowy rzeką Krutynią. Rzeka była płytka, więc nic by się nikomu nie stało nawet gdyby wpadł do wody…co oczywiście musiało się wydarzyć. Pogodę mieliśmy tego dnia piękną, woda przejrzysta i nawet moja sunia Cree z nami popłynęła ;) Byliśmy również
w Mrągowie, gdzie zobaczyłam amfiteatr. Domek, w którym mieszkaliśmy był na uboczu i nie było tam zbyt wielu ludzi co było dla mnie bardzo komfortowe, ponieważ nie musiałam krępować się swoimi krótkimi włosami, czy też po sterydowego ogromnego apetytu. Gospodarze byli bardzo uprzejmi, a jedzenie pyszne i swojskie. We wszystkim i wszędzie towarzyszył nam Pan Michał Stanisławski, któremu jestem z całego serca wdzięczna za wspólnie spędzony czas i świetną , rodzinną atmosferę. Ten wyjazd był dla mnie ogromną odskocznią od bieżącego życia i jestem szczęśliwa, że mogłam wybrać się w taką podróż.

Natalia Sulej.

Do dziś wspominamy te piękne chwile na Mazurach. Jeszcze kilka dni przed planowanym wyjazdem Natalia była na oddziale szpitalnym. Tak bardzo bałam się o to czy ten wyjazd dojdzie do skutku. Udało się! Natalia była taka szczęśliwa, a my cieszyliśmy się z każdego jej uśmiechu. Miała moc wrażeń, ale my również. Przeżyliśmy ponad pół wieku i po raz pierwszy za namową córki popłynęliśmy kajakiem. Nie ukrywam, że trochę strachu było. Rekompensatą były przepiękne widoki, szum rzeki – relaks niesamowity.

Natalka uwielbia kabarety i koniecznie chciała zobaczyć amfiteatr w Mrągowie, gdzie większość z nich występuje. Potem były pyszne lody nad samiutkim jeziorem. No i były też konie. Z lękiem patrzyłam jak wsiada na przepięknego rumaka. Dała radę. Choć ciągle jest słaba, w siodle trzymała się dzielnie. Myślę, że to też zasługa ludzi prowadzących Stadninę Pegaz w Nowych Kiejkutach. Stworzyli rodzinną atmosferę, Natalia bardzo szybko im zaufała. Czas wypełniały nam wspólne, pyszne posiłki na świeżym powietrzu, długie rozmowy z Panem Michałem, który cały czas był tuż, tuż, który umiał czytać między wierszami i wychodził na przeciw naszym oczekiwaniom. Odpoczęliśmy wszyscy. Nabraliśmy sił i mamy co opowiadać.

Kochana Iskierko!

Mówią, że człowiek jest tyle wart, ile dobrych chwil daje drugiemu człowiekowi. Dziękujemy za wszystkie dobre chwile, jakie daliście naszej córce, naszej rodzinie.

Dorota i Andrzej Sulej

Szczególne podziękowania kierujemy do właścicieli i całego zespołu Stajni Pegaz w Nowych Kiejkutach, którzy swoim profesjonalizmem , doświadczeniem , empatią i ogromnym sercem ugościli nas w swoich progach .

https://www.facebook.com/pages/Stajnia-PEGAZ/664316413582888

Od 2008 roku, dzięki wsparciu Dealera Toyoty, firmy Czajka – Auto Sp. z o.o,  możemy zabierać naszych podopiecznych na ich wymarzone podróże do najbardziej malowniczych zakątków Polski.

LOGO_Czajka-Auto