W maju 2016 r, dzięki wsparciu partnera projektu – dealera Toyoty CZAJKA-AUTO SP. z o.o., trzy podopieczne Fundacji ISKIERKA – Majka, Mirka i Iga wraz z najbliższą rodziną wyruszyły w czterodniową podróż, odwiedzając Krasiejów, Wrocław, Karpacz oraz Piechowice. Za wstęp niechaj posłuży rymowanka ułożona przez tatę Mirki:

„Cztery dzielne „Tajne Agentki” – Maja, Iga, Natalka i Mirka z „Toyotą w świat” się wybrać chciały, jednak Natalkę ospa złapała i biedroneczka w domu zostać musiał. W trzy się więc spotkały, z rodzinami i Iskierkami do Krasiejowa pojechały. Tam uciech co niemiara i dinozaurów chmara. Była zabawa, uśmiechy, tańce i mocne przytulańce. Później wrocławski rynek opanowały i z krasnoludkami w chowanego grały. Kolejny dzień „Tajne Agentki” w zoo spędziły gdzie afrykanarium i oceanarium zwiedziły, zwierzęta oglądały i mnóstwo z tego frajdy miały. Po tak wyczerpującym dniu do Karpacza Iskierkowozem pojechały i kolejne przygody przeżywały. Było ognisko, Śnieżki zdobycie, tor saneczkowy, basen…jednym słowem znakomicie. Ostatniego dnia w hucie szkła warsztaty się odbyły i piękne kieliszki dla swych mam ozdobiły. Bardzo dziękujemy Toyocie i Fundacji Iskierka za przeżycia wspaniałe i niezapomniane.”

image7

Poniżej przedstawiamy relacje rodziców Mai. Może już mniej poetycką, ale za to pełną wrażeń i cennych informacji:

„Działo się to nie tak dawno… Na wiadomym oddziale w Chorzowskim Centrum Pediatrii spotkały się cztery malutkie muzy: Majka, Natalka, Mirka i Iga. Od tej pory świata sobie bez siebie nie wyobrażają. Razem z rodzeństwem Majki: Emilką i Maćkiem stworzyli zgraną paczkę, spędzając razem każdą dziecięcą uroczystość i odwiedzając się często. Z wyprawą w świat też nie mogło być inaczej, musieli jechać razem! A więc wspólny projekt – ile głów, tyle pomysłów – ale zgodność marzeń i ten zew przygody legendarny! Potem wspólne  odliczanie do wyjazdu”.

Dzień pierwszy, dowcip pierwszy:

– Tata Majki: To gdzie właściwie jedziemy?

– Pani Mariola: (śmiech) Myślałam, że wy mi to powiecie!

Wreszcie pierwszy przystanek: Jurapark w Krasiejowie. I okrzyk zachwytu Maćka, który właśnie się obudził: „ -Tato, tato, tam siom DINOLAULY!!!”

Tego dnia dzieci, jak to sprytnie zauważył Maciek, miały okazję cofnąć się nieco w czasie, konkretnie do okresu triasu oraz jury i podziwiać faunę tego okresu. Po dogłębnych badaniach natury dinozaurów, ich postur oraz zachowań podopieczni zjedli obiad. Zwieńczeniem wizyty w muzeum dinozaurów była pouczająca wystawa interaktywna, dotycząca ewolucji człowieka.

Kolejno załoga ISKIERKI porwała się na zwiedzanie Wrocławia. Największe wrażenie na dzieciach zrobiło Stare Miasto oraz rzeźby krasnali, przy których trwała sesja zdjęciowa. Wieczorem wybrali się wycieczkowym meleksem w podróż po ulicach miasta i zachwycili się nocnym widokiem Wrocławia.

„Wrocław przywitał nas mostami, gwarem starego miasta, różnymi kolorami kamienic i jarmarkiem na rynku. Mali detektywi ruszyli od razu na poszukiwania krasnoludków do sesji zdjęciowej. A po kolacji cudowny widok na nocne miasto z pokładu wycieczkowego meleksa. I niezapomniany Ostrów Tumski, oraz przepiękny pokaz światło, woda i dźwięk pod Halą Stulecia. To był wspaniały intensywny dzień! A nade wszystko spędzony w świetnym towarzystwie”.

W dniu drugim nastał czas na odwiedziny wrocławskiego ogrodu zoologicznego. Dzieci cały dzień zajmowały się podglądaniem najróżniejszych zwierząt: małp, lwów czy tygrysów. Największe wrażenie na podopiecznych zrobiło Afrykanarium.

„Mimo mnóstwa zwierząt i ludzi utrzymano wrażenie kameralnej atmosfery. Ale to, co zobaczyliśmy w Afrykarium przerosło nasze najśmielsze oczekiwania! Jeśli jeszcze tam nie byliście, to musicie to zobaczyć na własne oczy! Zaniemówiliśmy z wrażenia, kiedy nad naszymi głowami w błękicie przepływały  rekiny, płaszczki, żółw morski… I tylko jedno słowo: WOW!”.

Trzeciego dnia na iskierkowy zespół czekała już Śnieżka. Po poprzednim przyjeździe do Karpacza, wyruszyli na podbój szczytu. Połowa uczestników zdołała dotrzeć na samą górę, a inni byli ukontentowani opanowaniem schroniska na Równie. Oprócz tego udało im się kilka razy zjechać na torze saneczkowym, a gdy pogoda przestała sprzyjać, dzieci wraz z rodzicami odwiedzili jacuzzi i baseny w hotelu:

„Rozpieszczeni i wypoczęci po nocy w pięknych apartamentach, wyruszyliśmy na górskie szlaki, nie zrażeni prognozą psującej się aury. I udało się! To był ten moment, jeden z czterdziestu dni w roku, kiedy z dołu można zobaczyć Śnieżkę. Tata z dumą wracał w doliny z powodu nowych  osiągnięć całej trójki swych dzieci, a nawet bez mrugnięcia okiem kupował im wypatrzone pamiątki. W czwartek od rana wszyscy poczuliśmy, że czas nieubłaganie mija i przed nami już ostatnie chwile razem w tym składzie. Trzeba się pakować. Ale jeszcze odsunęliśmy tę myśl wyruszając na zwiedzanie Huty. I tak po obiedzie, i po zwyczajowych sprzeczkach kto siedzi obok Emilki, wyruszyliśmy w drogę powrotną, przy wtórze płaczu niektórych małych podróżników, nie chcących, by ta magiczna przygoda już się zakończyła. A i niejeden dorosły łezkę uronił po kryjomu… Omijając korki na  autostradach bez narzekania, a z wdzięcznością jechaliśmy opłotkami i podziwialiśmy jaka Polska jest piękna o tej porze roku, z tymi kwitnącymi polami rzepaku. Mamy nadzieję, że zapamiętacie nas na chwilę, bo my Was na zawsze!!!

I chórem w piątkę krzyczymy: DZIĘKUJEMY!”

Partner projektu:

tottota