Razem z  Kornelią i jej rodziną wybraliśmy się iskierkową TOYOTĄ do Wrocławia w poszukiwaniu ciekawych miejsc no i oczywiście słynnych wrocławskich krasnali. Przyjechaliśmy na miejsce 12 maja lokując się praktycznie w centrum Wrocławia w przytulnym HOTELU CAMPANILE, który miło nas ugościł. Z bazy wyruszyliśmy na wieczorny spacer po okolicy, żeby rozprostować kości po podróży. Szczęśliwym trafem udało nam się znaleźć dwa krasnale, co rozochociło i zaciekawiło uczestników eskapady.

W sobotę od rana czekała na nas pierwsza atrakcja. Z wieży widokowej SKY TOWER mogliśmy zobaczyć Wrocław z zupełnie innej perspektywy. Miasto krasnali stało się nagle malutkie, prawie jak zabawkowe. Z góry obraliśmy kolejny punkt zwiedzania czyli malowniczy rynek i jego okolice. Dostaliśmy tam mapę krasnali i zabawa się zaczęła! Kornelia śmigała jak szalona na hulajnodze skreślając kolejne, nowo odkryte krasnalki. Zupełnie straciliśmy rachubę, ile ostatecznie ich znalazła :) Trafiliśmy na most z tysiącem kłódek, które zawieszone, symbolizują marzenia ich właścicieli.  My też mieliśmy własne kłódki, które dołączyły do reszty, a jakie intencje zostały w nich zamknięte, to już nasza tajemnica ;). Po tak wyczerpującej wycieczce mieliśmy chwile relaksu, aby nabrać sił do wieczornego pokazu kolorowych fontann przy Hali Stulecia. Widowisko było na prawdę przepiękne! Siedzieliśmy wpatrzeni w barwne show przy muzyce do samego końca, nie mogąc oderwać oczu od hipnotyzującego tańca wody. Baterie wyczerpane, czas więc nastał, by doładować się w hotelowym zaciszu.

 

Słoneczną niedzielę zaczęliśmy od wizyty w rewelacyjnym muzeum HYDROPOLIS, które zachwyciło nas sposobem przedstawienia wiedzy na temat wody w przystępny dla dzieci i dorosłych sposób, ale także ciepłym przywitaniem i upominkami dla najmłodszych uczestników naszej wycieczki. Kornelia była zachwycona! Max pewnie też, gdyby tylko potrafił wyrazić to słowami :). Bogatsi o wiedzę dotyczącą wody przejechaliśmy „Polinką” (gondolą studencką) nad Odrą, żeby zobaczyć Halę Stulecia tym razem za dnia, pobawić się i pomoczyć nogi w fontannie jak również zobaczyć przepiękny OGRÓD JAPOŃSKI, słodko pachnący jaśminem i mieniący się barwnymi kwiatami kwitnących krzewów. Koła hulajnogi kręciły się, a my odkrywaliśmy kolejne urokliwe miejsca i zakamarki tego miasta. Zwieńczeniem tego wodnego dnia była wizyta na basenie. Woda odebrała nam resztki sił  nie zmywając na szczęście uśmiechów na twarzach. Na poniedziałek zostawiliśmy perełkę na którą Kornelia czekała najbardziej…ZOO I AFRYKARIUM! Nie ma co tu opisywać trzeba to po prostu zobaczyć na własne oczy! Pozytywnie wykończeni i zadowoleni zapakowaliśmy się do auta i w drogę. Co niektórzy ucięli sobie solidną drzemkę w drodze powrotnej do domu. Tych parę cudownych chwil zamknęliśmy w zdjęciach, którymi chętnie się teraz podzielimy.